wtorek, 04 styczeń 2011 08:53

Domowa bizneskura

Praca, w drodze do domu zakupy, po powrocie sprzątanie, w międzyczasie gotowanie obiadu, jeszcze pranie i wywiadówka w szkole – kobieta codziennie zmaga się z niezliczoną liczbą zadań. Aby podołać im wszystkim, musi być doskonałym strategiem.


 

Poeta Heinrich Heine twierdził:„Nie powiem, że kobiety nie mają charakteru, raczej mają codziennie inny”. I nie dość, że mają różne charaktery, to jeszcze na co dzień grają różne role. W ciągu jednego dnia kobieta wciela się zarówno w rolę gospodyni domowej, która organizuje codzienne życie swoich bliskich, jak i w rolę zaangażowanej w pracę bizneswoman. Jest też mamą swoich dzieci, przyjaciółką swojej przyjaciółki, „kotką na gorącym blaszanym dachu”. Każdego dnia musi wykonywać zadania skrajnie różne – od opracowania strategii marketingowej firmy, przez udział w spotkaniu Rady Rodziców w szkole, po odwiedziny swoich rodziców z zakupami. Nie wspominając już o obmyślaniu i przygotowywaniu posiłków, praniu, sprzątaniu, sprawdzaniu lekcji... Taki program dnia wymaga ekwilibrystyki godnej mistrzów cyrkowych!

 
Od wszystkiego

Sytuacja kobiet jest zdecydowanie inna niż jeszcze 50 lat temu. Praca zawodowa stała się naturalnym elementem ich codzienności. To duża zmiana, która poza materialnymi walorami, daje możliwość sprawdzenia się i budowania poczucia własnej wartości w sferze „pozadomowej”.  Współczesna kobieta w tzw. wieku średnim to mistrzyni jesiennych przetworów, ciast, domowych nalewek, doskonała organizatorka imprez rodzinnych, powierniczka tajemnic dorastających lub dorosłych już dzieci, specjalistka w zakresie wyprzedaży sezonowych, ogrodniczka obeznana z najnowszymi odmianami najmodniejszych w danym sezonie roślin ogrodowych, (współ)właścicielka samochodu osobowego. No i oczywiście znawczyni usuwania plam, różnorodnych diet i... jeszcze wielu innych dziedzin


Podobnie jak kobieta z epoki kamienia, troszczy się głównie o innych, bo to przecież ją pytają: „dlaczego nie ma chleba?” i „czy rzeczy z pralni odebrane?”. Nie zapominajmy także, że kobiety są „strażniczkami domowego ogniska”, muszą zatem zamienić chociaż kilka słów z rodziną (partnerem, dziećmi, rodzicami, rodzeństwem), zamieniając się niekiedy w „domowego terapeutę”. Jednak to nie wszystko. Większość współczesnych kobiet realizuje przecież scenariusz zawodowy.


 Panie nie tylko „biegają do pracy”, ale jeszcze pną się po szczeblach kariery, nieustannie podnosząc kwalifikacje i wciąż się dokształcając – „bo przecież inaczej się nie da”. Po pracy inicjują spotkania z dawno niewidzianymi koleżankami z liceum. Jeśli trzeba, potrafią zmienić koło w samochodzie, a niejedna pani radzi sobie z nowinkami technicznymi lepiej niż mężczyźni. I tylko czasami wścieka się w duchu na siebie i świat, że jest taka zaradna, wszechstronna, świetnie zorganizowana, mobilna... A tak chciałaby wreszcie nic nie robić lub chociaż o połowę mniej, oprzeć się na kimś... Jednak szef, mąż i dzieci są przekonani, że nikt nie poradzi sobie z „tym całym galimatiasem” lepiej niż ona. 

Sztuka balansowania

Joanna mieszka z partnerem w trzypokojowym mieszkaniu, pracuje w instytucji naukowej. Nie ma czasu, by codziennie gotować obiad, czasem problem stanowią nawet zakupy. Rzadko odwiedza swoich rodziców, którzy skarżą się, że córka jest ciągle w biegu i nie ma dla nich czasu. Jej partner też ma pretensje, że za mało czasu spędzają razem.  Joanna pewnie nie zdaje sobie sprawy, że reprezentuje kobiety, które łączą dwie role: ekspresyjną – tradycyjnie należącą do kobiet oraz instrumentalną – przypisywaną przez stulecia mężczyznom.


Według Claire Renzetti i Daniela Currana, autorów książki Kobiety, mężczyźni i społeczeństwo, współczesne kobiety są zobligowane do sprawnego łączenia obu ról. Co więcej, oczekuje się, że będą te role grać pierwszorzędnie.  Rola ekspresyjna wiąże się z koncentracją na innych ludziach, z opiekowaniem się nimi, tworzeniem klimatu emocjonalnego, który sprzyja bliskim: dzieciom, partnerowi, rodzicom, znajomym. Rola ta obejmuje wspieranie i udzielanie pomocy w rozwiązywaniu problemów, rozmowy „terapeutyczne”, pocieszanie. Zwykle tak właśnie ujmowano tradycyjną rolę pełnioną przez kobiety. Jednak XX wiek uwiódł je szansą pełnienia roli instrumentalnej, dotychczas zarezerwowanej dla mężczyzn.

Dr BOGNA BARTOSZ

Autorka jest psychologiem, adiunktem w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. W pracy naukowej zajmuje się m.in. psychologią codzienności (komunikowaniem interpersonalnym, więziami) oraz dylematami tożsamościowymi kobiet i mężczyzn.

To jest fragment artykułu. Całość znajdziesz w najnowszym wydaniu „Stylów i Charakterów”. 
Przeczytano 10684 razy