wtorek, 11 styczeń 2011 14:30

Zapisane na kliszy

Jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nie było fotografii? Wszyscy, którzy nie znoszą wycelowanego w siebie obiektywu, odetchnęliby pewnie z ulgą. Wiele wspomnień powędrowałoby jednak w niepamięć.


Powszechnie uważa się, że fotografia wyraża prawdę o rzeczywistości. To jednak mit! Zdjęcie samo z siebie nic nie wyraża. Są na nim desenie i plamy barwników, które w różnym stopniu pochłaniają światło, a w przypadku fotografii czarno-białej – skupiska związków srebra na specjalnym papierze.Zdjęcia stanowią jedynie mozaikę elementów, z których dopiero my, odbiorcy, wydobywamy sensowne obrazy.

Prawda w kontekście fotografii bywa rozumiana jako wierne odzwierciedlanie rzeczywistości. Przyjmujemy, że proces powstawania obrazu w aparacie to zjawisko fizyczne, obiektywne, niezależne od naszych, ludzkich, nastawień i niedoskonałości. Ale przecież aparat nigdy sam nie wykonuje zdjęcia!

Nawet jeżeli został wcześniej zaprogramowany do takiego trybu pracy (samowyzwalacz, wyzwalacz radiowy), to jednak nie „coś”, ale ktoś podjął pewne działanie – umieścił aparat w określonym miejscu i czasie, wycelował taki a nie inny obiektyw w wybrany fragment przestrzeni, przyjął określoną perspektywę. Prawda zdjęcia jest prawdą fotografa, nawet takiego, który jest laikiem i czasem działa po omacku.

O prawdzie zdjęć możemy mówić tylko relatywnie, porównawczo – na ile to, co widzimy na fotogramie, odbiega od tego, co widzieliśmy, co przeżywaliśmy, co chcieliśmy zarejestrować. Warto też rozstać się z mitem podtrzymywanym przez producentów sprzętu fotograficznego. Przekonują oni potencjalnych klientów, że aparat – dzięki najnowszym zdobyczom techniki – „sam” robi zdjęcia.

Rzeczywiście, wielu użytkowników canonów czy nikonów zakłada, że ich aparat „domyśli się”, jaka twórcza idea nimi kieruje. Tymczasem ta idea jest wątła, zwykle jest to chwilowa ekscytacja, impresja, zaciekawienie. To za mało, by wykonać dobrą fotografię, dobrą także w odczuciu innych oglądających. 

Jak rozpoznać dobrą fotografię? To zależy od tego, jakie kryteria przyjmiemy, jakie cele użytkowe ma spełniać zdjęcie, ilu osobom ma się podobać, czy ma być maksymalnie wierne temu, co zastał fotograf, czy wręcz przeciwnie – autorskim przetworzeniem i odrealnieniem zastanej rzeczywistości.  


Okiem krytyka

Wielu fotoamatorów tworzy obrazy dla własnej przyjemności. Bywa, że stają się pasjonatami fotografowania. Ważny jest wtedy akt kadrowania, komponowania obrazu, i to słodkie oczekiwanie na rezultat w postaci zdjęcia. Dla amatora wystarczający jest sam akt fotografowania. Nie chodzi o efekt zdjęciowy, którym będzie można zaimponować znajomym albo który będzie się dało przeliczyć na wartość pieniężną. Psycholog powie, że dominuje tu motywacja wewnętrzna, nagrodą jest bowiem sam proces fotografowania.

Miłośnik fotografii realizuje potrzebę zapisywania ulotnych chwil i spostrzeżeń, ma też chęć samodoskonalenia w operowaniu aparatem. Dla niego dobre zdjęcie to takie, które sam za takie uzna. Nie mają tu znaczenia opinie znajomych, ekspertów ani artystyczne kanony.  Innym kryterium „dobrego zdjęcia” jest jego intersubiektywna zrozumiałość. Innymi słowy, dla ilu osób poza twórcą jest ono czytelne w odbiorze?

Trzeba mieć świadomość, że fotograf jest na uprzywilejowanej pozycji, bowiem był na miejscu, widział znacznie więcej niż pozostało na zdjęciu. Jeżeli nie zadbał o to, aby pokierować uwagą widza we właściwym kierunku, oglądający zdjęcie mogą nie domyślić się, o co mu chodziło. Do tego niezbędna jest odpowiednia wiedza i doświadczenie.Fotograf jest niczym reżyser, tyle że jego aktorami nie są ludzie, lecz perspektywa, obiektyw, głębia ostrości, czas migawki, konfiguracja obiektów w kadrze, kierunek padania światła. 

Kreowanie fotografii przypomina opowiadanie historii. Znamy osoby, które opowiadają długo i dygresyjnie. Słuchając ich, często odczuwamy znudzenie i frustrację. Zbyt wiele szczegółów, rwący się wątek, kulejąca logika, niewłaściwe pauzy, rytm i akcenty, a przede wszystkim przecenianie zdolności uwagi słuchacza – to wszystko sprawia, że trudno słuchać opowieści. Podobnie jest z fotografią.

Dr Mariusz Makowski

Autor jest psychologiem. Pracuje jako adiunkt w Katedrze Psychologii i Dydaktyki  Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz wykładowca krakowskiej Akademii Fotografii, gdzie prowadzi zajęcia na temat psychologicznych aspektów fotografii. Fotograf freelancer.

To jest fragment artykułu. Całość znajdziesz w najnowszym wydaniu „Stylów i Charakterów”.
Przeczytano 9679 razy