wydawca

wydawca

piątek, 07 marzec 2014 08:37

Lekcje z uważności

lekcje_z_uwaznosci_SREDNIETo nieprawda, że tylko dorośli potrafią rozwijać samoświadomość i uważność – uważa dr Vera Kaltwasser. W Niemczech uczą się tego już dziesięciolatki w ramach specjalnego programu edukacyjnego, promującego medytację i trening uważności.

 

Andrzej Lipiński: – W naszej kulturze, wymuszającej szybkie tempo życia, dopiero osoby dorosłe zaczynają poszukiwać wewnętrznego spokoju. Pani proponuje naukę uważności dzieciom...

Dr Vera Kaltwasser: – Dzięki medytacji i psychoedukacji możemy rozwijać i pogłębiać świadomość, autorefleksję i zdolność przyjmowania obcej perspektywy, czyli empatię. Opracowany przeze mnie program nauki uważności jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży w przedziale wiekowym od 10 lat do okresu maturalnego. Psychiatra i badacz mózgu prof. Daniel J. Siegel podkreśla, że dopiero powyżej dziesiątego roku życia egzekutywne funkcje mózgu – czyli funkcje odpowiedzialne między innymi za koncentrację – są na tyle rozwinięte, że dziecko potrafi „obserwować” i kontrolować własny oddech i powracać do tego stanu, gdy na chwilę odbiegnie myślami gdzie indziej.

wtorek, 04 marzec 2014 10:33

Jezus wyzwoliciel

krzyCzy rzeczywiście chcemy spotkać prawdziwego Jezusa? Dopóki nie zobaczymy Go takim, jaki był, dopóki nie pozwolimy Mu mówić to, co On chce powiedzieć, a nie to, co my chcemy usłyszeć, dopóty nie usłyszymy prawdziwego przesłania.

 

Chcę opowiedzieć wam o Jezusie w nieco inny sposób… Być może o Jezusie całkiem innym niż ten, którego znamy. Albert Nolan OP, generał zakonu dominikanów, napisał w 1970 roku książkę Jesus Before Christianity („Jezus przed chrześcijaństwem”). Dzięki niej wielu chrześcijan uświadomiło sobie, że nikt z nas nigdy nie spotkał Jezusa przedchrześcijańskiego. Przedstawia nam się kogoś, kogo zwykle nazywam Jezusem „ukościelnionym”, co niekoniecznie musi być czymś złym, lecz dzięki badaniom naukowym prowadzonym w ostatnim ćwierćwieczu zaczęliśmy patrzeć na Jezusa w całkiem inny sposób, poznaliśmy nowy kontekst historyczny i kulturowy.

 

wtorek, 04 marzec 2014 10:20

Trzy stopnie do Boga

trzy_stopnieWschodni mistycy chrześcijańscy mówią o trzech etapach, przez które musi przejść dusza, by zjednoczyć się z Bogiem. To droga od oczyszczenia z egoistycznych pragnień, przez oświecenie, aż do zjednoczenia się z Bogiem, czyli ostatecznego celu ludzkich dążeń. 

 

Dzięki poznawaniu cudownego i niezwykłego świata mistyków chrześcijańskich, takich jak Daskalos, zacząłem dostrzegać, że religia ta posiada dobrze utrwaloną tradycję praktyk duchowych, prowadzących do mistycznego oświecenia i uniesień. Ważnym punktem na mojej drodze była Święta Góra Athos. Zaprosił mnie tam jeden z przyjaciół, który dobrze znał moje prace na temat cypryjskiego świeckiego mistyka. Ten na trzydzieści mil długi i dziesięć mil szeroki półwysep w północnej Grecji od XIX wieku był azylem dla chrześcijańskich pustelników i mnichów.

 

wtorek, 04 marzec 2014 09:27

Spis treści

Otwarcie

Wszyscy jesteśmy trymerami - O duchowych sterach i wiosłach rozmawiają słynny aktor Jeff Bridges i roshi Bernie Glassman
Moc chrześcijaństwa, moc buddyzmu - odnajduje roshi Koun Yamada Ignacjańskie rekolekcje i zen Kakichi Kadowaki SJ szuka podobieństw duchowych doświadczeń
 

Co to jest

Trzy stopnie do Boga - Kyriacos C. Markides o wschodnich mistykach chrześcijańskich
Modlitwa Jezusowa - Arcybiskup Kallistos uczy modlitwy, która łączy kontemplację i działanie
Droga do modlitwy serca - Jak kontemplować Boga na co dzień ujawnia Franz Jalics SJ
Jezus wyzwoliciel Richard Rohr OFM pyta, czy chcemy spotkać prawdziwego Jezusa
Chrystus wewnątrz, Chrystus wszędzie - O centrum życia chrześcijanina pisze Piotr Sikora
Przed Bogiem na wiele sposobów - Dariusz Hybel przybliża różne nurty medytacji chrześcijańskiej
 

Jak to działa

Wspólnota miłości - Marek Danielewski o roli grupy w praktyce medytacji
Gdy niknie wolność - Kiedy wspólnota przekształca się w sektę – ujawnia Tomasz Franc OP
Łagodniejszy sposób bycia - Miriam Berger przedstawia zdrowotne właściwości jogi
Do zmiany siebie - Medytacja i joga pomagają w terapii uzależnień, przekonuje Anna Konefał
Codzienność jest wszystkim - przypomina nauczyciel medytacji Mikołaj Uji Markiewicz
Oświecenie dla każdego - Piotr Kubiszewski prezentuje jedną ze szkół buddyjskich
Lekcje z uważności - O treningu uważności w niemieckich szkołach opowiada dr Vera Kaltwasser
 

Świadectwa

Nie daj się niczym zniechęcić – nada te turbe Bogdan Białek o przezwyciężaniu trudności w codziennej praktyce medytacji
Dziesięć dni słuchania - Refleksje Jacka Poznańskiego SJ z rekolekcji z Franzem Jalicsem SJ
Sesshin Rohatsu z Willigisem Jägerem - Andrzej Harden SJ o swoim spotkaniu z benedyktynem i mistrzem zen
Czekam na Shlomo Małgorzata Burzyńska-Keller przybliża postać słynnego rabina Shlomo Carlebacha
 

Spotkanie w dialogu

Poprzez milczenie i mowę - O dobrej modlitwie opowiada rabin Sacha Pecaric
Święci niewierzący - Maria Moneta-Malewska zastanawia się nad duchowymi poszukiwaniami współczesnego człowieka
Wracając do Boga - Mistycyzm islamski może dziś zaspokoić pustkę serca – przekonuje szajch Andrzej Saramowicz


Czytelnia

Lektury dla medytujących i poszukujących poleca Jacek Prusak SJ

wtorek, 04 marzec 2014 09:03

Ślady

Medytacja z książką „H.M. Enomiya-Lassalle. Jezuita i nauczyciel zen”  w sprzedaży od 6 marca

Gdy mowa o medytacji, często przywoływane jest słynne powiedzenie André Malraux, że wiek XXI albo będzie wiekiem religii, albo nie będzie go wcale. Zaraz potem przypomina się myśl Karla Rahnera SJ: chrześcijanin XXI wieku albo będzie mistykiem, albo go w ogóle nie będzie.

~   Pamiętam doskonale słowa wypowiedziane blisko pół wieku temu przez starego już wtedy księdza Witolda Pietkuna, Wilniuka osiadłego w Białymstoku. Pięknie ubrany, sunął w procesji Bożego Ciała, lecz porzucił orszak, podszedł do mnie i tuląc, powiedział mi do ucha: Oto tam – wskazał na procesję – jest religia. Tutaj – wskazał na moje serce – masz wiarę. Niech ci się to nigdy w życiu nie myli.

Nierzadko mi się to myliło... Różnica między religią a wiarą być może polega na tym, że wiara przemienia. Religia – niekoniecznie. Wiara jest mistyką. Religia – niekoniecznie.

~   Prawdziwa mistyka jest zwyczajną codziennością. Jeśli coś łączy wszystkie religie świata i wszystkie nie-religie, przełamuje napięcie między wiarą a religią, to tym właśnie jest mistyka. Czyli zwyczajna codzienność.

Co tak naprawdę łączy wszystkich ludzi na świecie – bez względu na wyznanie? Wydaje mi się, że to stosunek do drugiego człowieka, pełne przyjęcie jego niepowtarzalności. Nie mam na myśli tolerancji lub akceptacji, lecz pełną afirmację, czyli pełną zgodę na odrębność – pozbawioną napięcia wewnętrznego, warunków i zastrzeżeń.

Tak, wierzę, że pełnia wiary, doświadczenie Boga wyraża się tylko i wyłącznie w miłosnej, afirmacyjnej postawie
wobec drugiego człowieka, który zawsze jest Inny. Ta postawa zaś to zdolność wsłuchiwania się w drugiego, wsłuchania
się w jego inność.

Prawdziwa mistyka, wiara przemieniająca, wyraża się w tym, że przestajemy źle mówić o innych. A jeśli nam się zdarza, to odczuwamy wstyd, mamy poczucie grzechu, czujemy, że zrobiliśmy coś niewłaściwego. Chcemy to naprawić.

~   Tak, wiara powinna wyrażać się przede wszystkim poprzez stosunek do drugiego człowieka. Do innego. Wiara powinna być raczej kontemplacją tajemnic, w tym tajemnicy, jaką jest drugi człowiek. Przez to zapewne wiara nie jest źródłem pocieszenia.

Simone Weil pisała: „Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem. Z dwóch ludzi, którzy nie mają doznania Boga, ten, który przeczy jego istnieniu, jest być może najbliżej Boga. Degraduje się tajemnice wiary, czyniąc z nich przedmiot afirmacji czy negacji, podczas gdy powinny być one przedmiotem kontemplacji”.

~ W przeróżnych tzw. poszukiwaniach warto zachować szczególną uważność, by nie wpaść w otchłań. „Nie szukaj za bardzo, bo wpadniesz w otchłań myśli, a nie bytu”, przestrzegał Andrzej Jawień (Karol Wojtyła). Nie szukaj, bo wszystko jest obok ciebie – to drugi człowiek, być może kładziesz się z nim co noc do łóżka. Wszystko, czego chcesz się dowiedzieć o sobie, o Bogu, znajdziesz w drugim człowieku, tuż obok. Chcesz poznać siebie? Przyjrzyj się swoim relacjom z ludźmi.

~ Chcesz nauczyć się modlić? Módl się – pisała św. Teresa z Ávili. Choćby tak: Panie Boże/ o zielonych oczach/ z cukierkowych obrazków/ z migdałowych litanii/ Boże/ ślepców/ Boże/ głupców/ – trzepnij mnie porządnie w łeb (Moleben, Tomasz Mames) ~ Gdy Bóg wysłucha tej modlitwy, zapewne trzepnie w łeb, aż zaboli. Wiara powinna boleć. Inni ludzie bolą.
I ich cierpienia. Oni bolą – gdy zadają cierpienie. Gdy rozczarowują. Gdy są rozczarowani. Gdy denerwują. Są zdenerwowani.

Wrażliwość i czułość przynosi ból.

Przynoszą też radość. Spełnienie. Przyjemność.

„Za każdy wzrost w świadomości trzeba zapłacić pewną cenę. Nie możemy stać się bardziej wrażliwi na przyjemność, bez bycia bardziej wrażliwymi na ból” – pisał Alan Watts.

~ Dobrze mieć świadomość istnienia innych ludzi. Tuż obok. Swojej od nich zależności i ich zależności od nas. To jest mistyka. Zwyczajna codzienność. Wiara w Boga to także (a może przede wszystkim?) wiara w człowieka. W każdego człowieka.

Wiara jest trudna, bo ludzie są trudni. Bo bardzo, bardzo różni. Nie mniej niż ja jestem różny. I ty.
 

Bogdan Białek

redaktor naczelny

RADA REDAKCYJNA "MEDYTACJI":
BOGDAN BIAŁEK, MIKOŁAJ UJI MARKIEWICZ, MAKSYMILIAN NAWARA OSB, RABIN SACHA PECARIC, JACEK PRUSAK SJ, SZAJCH ANDRZEJ AHMED SARAMOWICZ, PIOTR SIKORA

wtorek, 11 luty 2014 14:42

Samotność, która nie zabija

Spotkanie z cyklu „Duchowość na 1. piętrze”

CJP2_m

czwartek, 12 grudzień 2013 11:45

Kalendarz Zen 2014

kalendarz_wybor

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kalendarz Buddyjskiej Wspólnoty Zen Kannon.
Kalendarz jest formą cegiełki na budowę ośrodka medytacji w Kącikach koło Warszawy.
Kalendarz zawiera wiele pięknych zdjęć wykonanych przez członków sanghi oraz cytatów mistrzów Zen – Shunryū Suzukiego oraz Jakusho Kwonga.

 

Format kalendarza: 220x300 mm,
28 stron, papier kredowy, mat 170g.

 

 

piątek, 06 grudzień 2013 09:38

Matka medytująca

matka_medytujacaPo urodzeniu syna zaczęłam szukać własnych kroków w tańcu między marszem praktyki medytacji a pląsami rodzicielstwa. Szukałam
odpowiedzi na pytanie: czy macierzyństwo może rzeczywiście być formą praktyki równie istotną jak monastyczna ścieżka?


Przez kilka pierwszych tygodni życia mój syn Skye zasypiał tylko wtedy, gdy mógł słyszećrytm mojego serca. Od północy do świtu leżał na mojej piersi, co dwie godziny budząc się, by się mocniej przytulić. W ciągu dnia drzemał, kołysany w moich ramionach, a na jego twarzy emocje przewijały się jak w kalejdoskopie – od radości, przez irytację, zachwyt, niepokój, po zdziwienie.

 

piątek, 11 październik 2013 11:56

Lekcje z jogi

Ćwiczę trwanie wobec tego, czego nie chcę, ćwiczę bezruch, który nie jest martwy. Ćwiczę dystans: spokojne, zewnętrzne spojrzenie na własną niewygodę, agresję, lęk. Ćwiczę jogę tak, jakbym ćwiczyła życie.

Na moją pierwszą lekcję jogi poszłam do dużej, raczej obskurnej sali na krakowskim Podgórzu. Stanęłam na wytartej macie i poczułam: jestem u siebie. To było dziwne, niezrozumiałe uczucie. Mimo to po kilku zajęciach porzuciłam jogę. Wróciłam do niej dopiero osiem lat temu, w tak zwanym trudnym momencie życia, niosąc w sobie wspomnienie tamtego uczucia. Zaczęłam swoje drugie podejście do jogi – albo to joga zaczęła swoje drugie podejście do mnie. Tym razem zostałam na dobre. Praktykuję odmianę jogi, która nazywa się hatha joga. Po ośmiu latach regularnych zajęć ciągle czuję się początkująca. Przede mną jeszcze wiele pracy. Kiedy ktoś zaczyna chodzić na jakieś zajęcia, inni zadają mu sakramentalne pytanie: co ci to daje? I ja wielokrotnie byłam o to pytana: ale co właściwie daje ci joga? Nie lubię tego pytania; czuję, że takie „handlowe” podejście jest sprzeczne z jej istotą. Ale umiem powiedzieć, czego uczę się od jogi. I o tym spróbuję napisać. O czterech najważniejszych zdaniach, jakie usłyszałam na jodze – i o tym, dlaczego wydały mi się tak ważne. 

czwartek, 03 październik 2013 09:52

Spotkania ze świetlistą duszą

Znalazła w sobie przestrzeń dla wielu kultur i religii. Była jak pomost. Wanda Dynowska - mistyczka i joginka, „przybrana matka” Dalajlamy.

 

W 2009 roku, pracując nad raportem „Z misją do Dalai Lamy – Tybetańska diaspora w Indiach” na zlecenie europarlamentarzystki Hanny Fołtyn-Kubickiej, podróżowałem po tybetańskich miejscach osiedleń w Indiach. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że podążam śladami Wandy Dynowskiej, nazywanej przez Hindusów „Umadevi”, czyli Świetlista Dusza – polskiej pisarki, tłumaczki, działaczki społecznej, popularyzatorki teologii i filozofii, założycielki i organizatorki Biblioteki Polsko-Indyjskiej. Wanda Dynowska (1888–1971) była wybitną i znaczącą postacią, ambasadorką kultury polskiej w Indiach i indyjskiej w Polsce. Łączyła zainteresowanie literaturą i filozofią oraz działania społeczne i polityczne z głębokim przeżyciem religijnym i mistycznym.

Strona 7 z 24