wydawca

wydawca

wtorek, 01 październik 2013 12:55

Piszcie do „Medytacji”

shutterstock_listy Zapraszamy Was do zadawania pytań i dzielenia się refleksjami na temat Waszych osobistych doświadczeń związanych z praktyką medytacji. Najciekawsze listy opublikujemy w kolejnych zeszytach, a na Wasze pytania odpowiedzą nauczyciele medytacji.

 

Najnowsze wydanie specjalne pt. „Medytacja” to już trzeci zeszyt poświęcony tej tematyce.  W numerze przeczytacie między innymi o wpływie medytacji na rozwój wewnętrzny i duchowość człowieka, dowiecie się, po co i jak medytować, jakie są duchowe dary dialogu międzyreligijnego i jak ów dialog jest relizowany w lubińskim Ośrodku Medytacji Chrześcijańskiej.

 

Zapraszamy Was do nie tylko do lektury „Medytacji”, ale i do zadawania pytań i dzielenia się refleksjami na temat Waszych osobistych doświadczeń związanych z praktyką medytacji. Najciekawsze listy opublikujemy w kolejnych zeszytach, a na Wasze pytania odpowiedzą nauczyciele medytacji.

Piszcie na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Listy możecie również przysyłać pocztą tradycyjną na adres: Wydawnictwo „Charaktery”, ul. Paderewskiego 40, 25-502 Kielce, z dopiskiem „Medytacja”.

 

foto: shutterstock

 

 

 


piątek, 27 wrzesień 2013 11:32

Kto jest w ciszy

Moją medytacją jest Modlitwa Jezusowa: „Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nad nami”. Mowa w niej o naszej kruchości i pragnieniu łaski, a także o miłości Boga, która nas chroni i zbawia, ponieważ jest silniejsza od naszych grzechów - mówi arcybiskup Kallistos.

 

Piotr Żak: Czy Ekscelencja medytuje?
Biskup Kallistos: Moją medytacją jest Modlitwa Jezusowa. Oczywiście, mamy modlitwę Officium Divinum, mamy zalecane modlitwy poranne i wieczorne, jednak kiedy chcę się pomodlić bardziej osobiście, intymnie, korzystam z Modlitwy Jezusowej. Lubię taką jej postać: „Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nad nami”. Moja modlitwa nie trwa długo, 20–30 minut rano i nieco krócej wieczorem.

piątek, 20 wrzesień 2013 11:33

Wszystko i prawie nic

Jest w Polsce taki klasztor, w którym obecność buddysty nie budzi zakłopotania, a regularne spotkania z buddystami są czymś normalnym. To zasługa ojca Jana Berezy, w którego życie wpisany był dialog.

 

Na dialog międzyreligijny można spojrzeć z różnych perspektyw. Znawcy mówią o wielu modelach dialogu. Jego uczestnicy angażują się na różnych płaszczyznach, a on sam przybiera rozmaite formy, od kurtuazyjnego spotkania po głęboką przyjaźń. Nie zamierzam tutaj oceniać tych modeli i postaw w celu wskazania najlepszej formy dialogu na dziś. Chciałbym raczej podzielić się pewnym doświadczeniem dialogu, realizowanego nie tyle poprzez słowa i debatę, co przez wspólne przebywanie i osobiste więzi. Chcę opowiedzieć o przyjaźni, która od 25 lat wydarza się pomiędzy wspólnotą benedyktynów w Lubiniu a wyznawcami buddyzmu, przede wszystkim warszawską sanghą zen Kannon oraz roshim Jakusho Kwongiem, mistrzem zen w tradycji soto.Nie mogę przy tym nie wspomnieć o wartości i wyjątkowości spotkań z Lamą Rinczenem i społecznością Bencien Karma Kamtsang, roshim Hoitsu Suzukim i mnichami klasztoru Eihei-ji w Japonii oraz innymi. Ćwierć wieku to sporo czasu – wiele się wydarzyło, chociaż nie wydarzyło się właściwie nic szczególnego.

wtorek, 08 październik 2013 08:29

Dar „Niewiedzy”

Jestem przekonany, że żydzi i chrześcijanie mogą docenić troskę, z jaką buddyści zen traktują kwestię „prawdy” oraz niemożność  poznania jej przez człowieka.

 

Wielu poszukuje wołu,Lecz widzieli go nieliczni.

Czy znalazł go pasterz na północnym czy na południowym zboczu góry?

Jedna droga światła i ciemności, na niej każda rzecz odchodzi i przychodzi.

Jeżeli na takiej drodze znalazł się pasterz Wszystko jest w porządku. 

 

Podobnie jak pasterz wielu wyrusza na poszukiwanie wołu, symbolu naszej prawdziwej natury. Pragnienie poszukiwania i praktykowania to pierwszy krok. Drugim krokiem jest uwolnienie wszystkiego, co wydawało nam się pewne. Autor wiersza opisującego ten obraz mówi, że nasze pragnienie pewności, iż znajdujemy się na właściwej ścieżce lub zmierzamy w stronę jakiejś niezmiennej prawdy, na pewno utrudni nam podróż. Według niego „jedna droga światła i ciemności” jest tą, która niczego nie spostrzega i nie posiada żadnej prawdy. Poeta zapewnia nas, że kiedy pasterz podąża ścieżką niewiedzy, „wszystko jest w porządku”. Kwestia bycia na „jednej drodze światła i ciemności”, z którą wszystko „odchodzi i przychodzi” przypomina mi 8. koan patriarchy Buddhanandi. Buddhanandi zwraca się do swojego nauczyciela, Vasumitry: „Przyszedłem, aby porozmawiać z tobą o prawdzie”.

poniedziałek, 16 wrzesień 2013 08:11

Ślady

Byłem na Atos – Świętej Górze Atos – Agios Atos. Republice Wyciszenia, jak nazwał to nadzwyczajne miejsce o. Wacław Hryniewicz. Dzisiaj w dwudziestu klasztorach żyje ponad trzy tysiące mnichów, przed wiekami – trzydzieści tysięcy. Zanurzonych w modlitewnej ciszy. Zanurzonych w Bogu. Bo Bóg jest ciszą. 

 

***

 

W moim ojczystym i matczynym Białymstoku wpadało się do kogoś ot, tak sobie, po nic, bez przyczyny. Pamiętam taki dialog dwóch sąsiadek, jedna rodowita białostocczanka, druga przyjezdna, skądś z Polski. – Przyszedł do mnie wczoraj wieczorem Kuźmicz. Coś zjadł, wypił. I poszedł. Ale po co przyszedł – nie powiedział – zadziwiła się emigrantka. – Posiedzieć chciał – życzliwie wytłumaczyła miejscowa. – Coś chciałeś ode mnie? – pytał mnie znany kiedyś pisarz Edek Redliński, gdy znienacka nachodziłem jego skromne białostockie mieszkanko.

 

– Nie, tak tylko, posiedzieć trochę – odpowiadałem. – No to zachodź, zachodź – zapraszał uspokojony.  Po prostu posiedzieć. Nawet w ciszy, a może przede wszystkim w ciszy. Edek zajmował się zaplanowanymi zajęciami. Nalewałem sobie wódki, sączyłem ją powoli, smakując, była smaczna i pożywna. Czasem powiedziałem słowo, czasem powiedział Edek. I tak było dobrze.

 

***

 

Sonia Johnson ukuła piękny termin – wsłuchiwanie się w istnienie (hearing into being). Niewiele rzeczy umiem, właściwie poza prowadzeniem samochodu oraz używaniem komputera jako maszyny do pisania niczego nie potrafię. Owszem, umiem wsłuchiwać się w istnienie. Słyszę Istnienie. Nasłuchuję go i wsłuchuję się z uwagą. W dzieciństwie dużo czasu spędzałem w samotności. Samotność może być bardzo dobrą nauczycielką. Gdy tak byłem sam, to po prostu byłem i słuchałem. Nie miałem nic innego do roboty. A poza tym bardzo chciałem Kogoś chociaż usłyszeć, skoro zobaczyć nie mogłem. Bardzo chciałem, zachłannie. Uwaga ma ścisły związek z odwagą. Jakby zawiera w sobie odwagę.

 

Trzeba mieć tę śmiałość, arogancję, bezczelność, gwałtowność, by się tak wsłuchiwać. Unikamy wsłuchiwania się i inni unikają wsłuchiwania się w nas. Kto z nas może powiedzieć z całkowitą pewnością: tak, czuję się wysłuchiwany, wysłuchiwana? Lub: tak, owszem, wsłuchuję się zawsze w innych? Nie „słucham”, ale wsłuchuję się. Nie „usłyszany”, ale wysłuchany. Bo nie chodzi o słowa, chodzi o to, co między nimi, o to, co mieści się w ciszy. A cisza to nie jest brak dźwięku. To brak zbytecznego dźwięku.  Odwaga i uwaga spinają się w równowagę, co oznacza brak dystansu, bezgraniczną otwartość na to, co można dostrzec w ciszy. Czyli Istnienie. Odważne wsłuchiwanie się w istnienie z uwagą jest po prostu obecnością. Pisze Kallistos Ware: „Ten brak skupienia, niemożność bycia tutaj i teraz z całym naszym bytem, jest jedną z najbardziej tragicznych konsekwencji Upadku”.

 

***

 

Byłem na Atos. Wędrowałem od monastyru do monastyru. O czwartej nad ranem, w ciemnych czeluściach cerkwi, pojedynczym głosem wibrującym pod kopuły rozpoczynały się nabożeństwa. Potem dołączały kolejne głosy. Zapalały się lampady i świece. Wpadały kosmyki słońca. Wdzierał się świat spoza swoim światłem. Roznosił się zapach kadzidła. Jedno nabożeństwo przechodziło w drugie, a owo w Świętą Liturgię, i tak do dziewiątej godziny dnia. Wszystko w końcu było pełnią, harmonią, jednością świata widzialnego i niewidzialnego, górnego i dolnego, tego, co wewnętrzne z tym, co zewnętrzne, „jako w niebie tak i na ziemi” ziszczało się niedostrzegalnie. Wsłuchiwałem się i słyszałem, jak świętego Pawła „Bóg jest wszystkim we wszystkim” staje się tutaj i teraz.  A potem wróciłem. I znowu „drzewa są drzewami, a góry górami”. Jestem, kim byłem. Jeszcze tam powrócę.

 

Bogdan Białek,

redaktor naczelny magazynów „Charaktery” i „Medytacja”

Kup zeszyt „Medytacja” z książką „DARY ZEN dla chrześcijan” do-sklepu

 

 

RADA REDAKCYJNA "MEDYTACJI":  Bogdan Białek, Mikołaj Uji Markiewicz, Maksymilian Nawara OSB, rabin Sacha Pecaric, Jacek Prusak SJ, szajch Andrzej Ahmed Saramowicz, Piotr Sikora.

poniedziałek, 16 wrzesień 2013 07:50

Spis treści

Otwarcie
Kto jest w ciszy – o własnych doświadczeniach medytacyjnych opowiada arcybiskup Kallistos

 

Co to jest
Kocham uczoną niewiedzę – deklaruje ks. Wacław Hryniewicz OMI 
Od Jana Kasjana do Johna Maina - Adalbert De Vogüé OSB analizuje, jaki wpływ na Johna Maina miały pisma Kasjana 
Po prostu bądź - Modlitwę kontemplacyjną przybliżają Seamus Cullen i Wojciech Drążek CMM 
Po pierwsze: słuchaj - Bogdan Białek o sile płynącej z medytacji

 

Po prostu Lubiń
Słuchaj, medytacja jest... Dialog z o. Janem Berezą OSB prowadzą Maksymilian Nawara OSB i Dariusz Hybel 
Wszystko i prawie nic - O dialogu międzyreligijnym w lubińskim klasztorze pisze Maksymilian Nawara OSB 
Ogień płonie dalej - Dariusz Hybel przypomina historię powstania Ośrodka Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu 
Mój lubiński dziennik - Zapiski ujawnia Przemysław Toboła

 

Jak to działa
Dharma i psychoterapia - Mark Epstein zastanawia się nad duchowym wymiarem praktyki psychoterapeuty 
Mistrzowie też błądzą - O nieetycznym postępowaniu mistrzów Simon Child 
Dwa zaprzęgi - Anne A. Simpkinson przygląda się terapeutom w roli przewodników w medytacji 
Lek dla duszy i ciała - W medytacji znajduje go Daniel Chowning OCD 
Jak kamień staje się rubinem - Kabir Helminski o siedmiu poziomach jaźni
Mózg na kontemplacji - Wolf Singer przedstawia wyniki badań neurobiologów

 

Osoby
Poeta od boskich sekretów Sylwetkę Dżelaladdina Rumiego przybliża Andrzej Saramowicz 
Spotkania ze świetlistą duszą Wandę Dynowską przypomina Michał Orzechowski

 

Świadectwa
Miejsce pełne głosów - O medytacji w Auschwitz opowiada roshi Bernie Glassman 
Matka medytująca - Anne Cushman w macierzyństwie dostrzega praktykę duchową 
Lekcje z jogi - relacjonuje Natalia De Barbaro

 

Spotkanie w dialogu
Duch bez Boga - Robert Sudół o poszukiwaniach ignostyka 
Duchowość bez ducha - opisuje Jan Hartman

 

Czytelnia
Dar „niewiedzy” - Robert Kennedy SJ o tym, jak buddyści traktują kwestię „prawdy” i jakie z tego płyną wnioski dla Żydów i chrześcijan

 

Kup zeszyt „Medytacja” z książką „DARY ZEN dla chrześcijan”

do-sklepu


środa, 24 lipiec 2013 07:44

Na koronie Ziemi

Podczas ekspedycji myślę o przemijaniu, o tym, że moje ciało będzie kiedyś inne, mniej sprawne. Nie jest dane na zawsze, więc nie warto przyzwyczajać się do teraźniejszości.

 

Wyprawy wysokogórskie, a zwłaszcza nurkowanie w górach, wywierają specyficzny wpływ na nasz organizm. Nasze ciała to worki wypełnione płynami, w których rozpuszczone są gazy. Jeśli ciśnienie tych gazów i ich skład są niezmienne, to nie czynią one szkody w naszych organizmach. Przebywając stale na tej samej wysokości, odczuwamy czasem skutki niżów barycznych, które zmieniają ciśnienie zaledwie o kilka, kilkanaście hPa. W górach wysokich, już na wysokości 6000 metrów, ciśnienie atmosferyczne wynosi ok. 460 hPa, to ogromna różnica w stosunku do 1000 hPa na nizinach!

 

czwartek, 18 lipiec 2013 11:51

Czy rozumiesz swoje ciało?

czy_znasz_swoje_cialoPrzeczytaj poniższe twierdzenia i zastanów się, czy się z nimi zgadzasz. Interpretację odpowiedzi potraktuj raczej jako hipotezę, która może Cię przybliżyć do zrozumienia poczucia własnego ciała, a nie jako rozstrzygającą prawdę o Tobie.

 

 

1. Moje ciało jest dla mnie źródłem wielu miłych doznań.
2. Czasem czuję, że nienawidzę siebie i swojego ciała.
3. Lubię swój wygląd, choć wiem, że nie jest doskonały.
4. Lubię dbać o swoje ciało.
5. Kiedy czuję wyczerpanie bądź senność, odpoczywam.

 

poniedziałek, 08 lipiec 2013 13:06

Cała prawda ciała

Poganiamy je, wyrzucamy z łóżka, katujemy dietami i treningami, wreszcie – faszerujemy lekami. Zapominamy, że ono fantastycznie pracuje, gdy mu nie przeszkadzamy. Nasze ciało. Jak możemy mu pomóc, by samo się odradzało?

 

DOROTA KRZEMIONKA: Mam wrażenie, że nasza kultura ma do ciała stosunek ambiwalentny: z jednej strony ciało jest traktowane nieco wstydliwie i pogardliwie, jako „marność nad marnościami”, a z drugiej stało się przedmiotem kultu...

ALEKSANDER PERSKI: Ale też coraz częściej ciało traktowane jest jak samochód, który ma być ładny i ma dobrze służyć. Przy wszechobecnym kulcie młodości może się wydawać, że ciało zawsze będzie sprawne, ale przecież ono działa „automatycznie” przez pewien czas, a potem trzeba reperować. Nie ma co udawać, że jesteśmy wiecznie młodzi i nie do zdarcia. 

 

czwartek, 27 czerwiec 2013 10:09

Mim na minach

KROSNY1W ciele mima jest wiele ciał – są jak ubrania w garderobie. Mim musi zarządzać każdą częścią ciała osobno, panować nad ciałem w niestereotypowy sposób. Dzięki temu jego mózg z większą precyzją rozsyła bodźce do mięśni.

 

Przygoda bycia mimem odkryła przede mną świat dużo szerszy i bogatszy, niż się początkowo spodziewałem. Dziś spostrzegam ciało inaczej, uważnie i świadomie. Nie tylko dlatego, że dla mima ciało jest warsztatem pracy. To w nim tworzy i kreuje, szkoli je i poznaje ograniczenia.

 

Aby stać się mimem, trzeba przejść trzy etapy kształcenia i doskonalenia. Pierwszy etap to czysty sport: wzmacniamy, rozciągamy, zwiększamy wytrzymałość ciała i szybkość reakcji, ruchu. Drugi etap, dużo ciekawszy, to osiąganie tak zwanej sprawności specyficznej wymaganej w pantomimie – chodzi o nauczenie się „zarządzania” różnymi częściami ciała w odseparowaniu od innych.

Strona 8 z 24