środa, 02 styczeń 2013 09:49

Chrześcijanin zmaga się z koanem zen

Czasami ludzie pytają mnie, czy jestem chrześcijaninem, czy buddystą... Mój życiowy koan mógłby brzmieć: Czy potrafię szczerze recytować Sutrę Serca i powtarzać Credo Apostolskie bez zaprzeczania sobie, bez przekreślania swego życia?

Po raz pierwszy zetknąłem się z buddyzmem zen, kiedy byłem młodym seminarzystą jezuickim. Mając dwadzieścia kilka lat, zostałem wysłany przez swoich przełożonych zakonnych z Filipin, mojej ojczyzny, do Japonii, aby pomóc jezuitom w działalności edukacyjnej i duszpasterskiej, którą prowadzili wśród miejscowej ludności. Ponieważ byłem obcokrajowcem, przydzielono mnie na wstępie do wspólnoty przy Jezuickiej Szkole Językowej w Kamakurze, starożytnym mieście z wieloma buddyjskimi świątyniami pochodzącymi z okresu średniowiecznej Japonii.

 

 

Kierownikiem duchowym jezuitów był tam ojciec Thomas Hand, amerykański jezuita z Kalifornii. Zachęcił mnie, abym wraz z nim wziął udział w zazen (siedzącej medytacji) w San-un Zendo, czyli w „Sali Medytacyjnej Trzech Obłoków”, która znajdowała się w Kamakurze.

 

 
Po wymaganym sześciotygodniowym okresie wprowadzającym, jesienią 1971 roku zostałem formalnie przedstawiony mistrzowi zen Kounowi Yamadzie w trakcie spotkania w cztery oczy, nazywanego shoken (co dosłownie znaczy „bycie oświeconym i widzianym”). Zostałem jego uczniem. W ten sposób stałem się członkiem buddyjskiej wspólnoty zen, praktykującej zgodnie z wytycznymi linii ustanowionej przez trzech mistrzów zen nazywanych „trzema obłokami” – Haradę Daiuna (Wielki Obłok), Yasutaniego Hakuuna (Biały Obłok) i Kouna Yamadę (Troskliwy Obłok). W trakcie tego spotkania roshi Yamada zadał mi pytanie: „Dlaczego chcesz się zaangażować w praktykę zen?”. Odpowiedziałem zgodnie ze wskazówkami usłyszanymi w trakcie okresu przygotowawczego: „Chciałbym odkryć i zrealizować moją Prawdziwą Jaźń”. Koun Yamada przydzielił mi koan Mu jako „zadanie” dla dalszej praktyki. 

 

Widząc przez Mu

 

Koan (po chińsku Kung-an) dosłownie znaczy „przypadek, który stanowi precedens prawny”. W tradycji buddyjskiej odnosi się zazwyczaj do słownej wymiany pomiędzy mistrzem zen a mnichem, w której pojawia się paradoksalne pytanie bądź sentencja mająca na celu otwarcie ucznia na ostateczną prawdę. Koan Mu brzmi następująco: Mnich zapytał mistrza zen Joshu (Zhao Zhou po chińsku): „Czy pies ma naturę Buddy, czy nie?”. Joshu odpowiedział: „Mu”. Chiński ideogram, który odpowiada tej krótkiej ripoście „Mu”, można dosłownie przetłumaczyć jako „Nie!” bądź „W żaden sposób!”.






Koan rozumiany w ten sposób wydaje się podważać jedną z najważniejszych doktryn przekazywanych przez buddyzm mahajany, która stwierdza, że „wszystkie czujące istoty mają naturę Buddy”. Jeśli ktoś akceptuje tę doktrynę i równocześnie uważa, że pies należy do klasy „istot czujących”, to myśląc logicznie, powinien dojść do wniosku: „Tak, mój drogi Watsonie, z pewnością pies jest lub musi być obdarzony naturą Buddy”. Ale w tym koanie mistrz zen Joshu wydaje się albo ją odrzucać (twierdząc, że nie jest prawdą, iż wszystkie istoty czujące mają naturę Buddy), albo zaprzeczać, że pies jest istotą czującą, co sprzeciwia się zdrowemu rozsądkowi bądź akceptowanej społecznie umowie.
 

PRZEJDŹ DO SKLEPU
W każdym razie, odpowiadając „Nie!” na pytanie „Czy pies ma naturę Buddy?” – mistrz Joshu kwestionuje albo fundamentalną dla buddyzmu doktrynę, albo zdrowy ludzki rozsądek, albo podważa jedno i drugie. W tym koanie nie chodzi jednak o to, czy pies ma naturę Buddy, czy nie. W grę nie wchodzi również akceptacja bądź odrzucenie buddyjskiej doktryny. Celem tego koanu jest ukierunkowanie adepta zen na wyjście poza dualistyczne przeciwieństwa tak i nie, posiadania bądź nieposiadania przez psa czy człowieka natury Buddy, i bycie otwartym na przemieniające doświadczenie. Chodzi o to, aby całego siebie powierzyć Mu, kiedy w trakcie medytacji koncentrujemy się na wydechu, powtarzając w umyśle Mu, stając się całkowicie przez nie pochłoniętym czy – mówiąc lepiej – rozpływając się w nim. Jak powtarza się każdemu uczniowi zen: wtedy się „zobaczy”. 

RUBEN L.F. HABITO
(ur. 1947 r.) jest spadkobiercą Dharmy roshiego Kouna Yamady i jednym z głównych nauczycieli zen szkoły Sanbo Kyodan w USA. W 1991 r. założył w Dallas ośrodek zen Maria Kannon, gdzie naucza. Od 1989 r. jest wykładowcą akademickim w Perkins School of Theology na Southern Methodist University. Żonaty, ma dwóch synów. Napisał m.in.: Experiencing Buddhism: Ways Of Wisdom And Compassion; The Practice of Altruism: Caring and Religion in Global Perspective.
Tłum. Jacek Prusak SJ

Cały tekst w „Medytacji”- zeszycie nr 2  
KUP E-WYDANIE


Przeczytano 9791 razy