czwartek, 17 styczeń 2013 10:48

Mistrz nie biega najszybciej

Mistrzem jest ten, który poszukuje. Jego potrzeba mądrości jest jeszcze większa niż u ucznia. Uczeń to jego dziecko, które opłakuje śmierć mistrza jak rodzonego ojca. Istotą ich relacji jest otwieranie się - na siebie, drugiego, Boga.

Dr SACHA PECARIC jest rabinem, filozofem i wydawcą. Był szefem krakowskiego oddziału Fundacji Ronalda S. Laudera. Kierował pracami nad pierwszym po wojnie przekładem Tory na język polski, dokonanym przez żydowskich tłumaczy. Jest redaktorem i komentatorem m.in. Talmudu Babilońskiego oraz Modlitewnika Żydowskiego. W 2011 uruchomił internetową Jesziwę Pardes: jesziwa.pl. Obecnie mieszka koło Nowego Jorku.

 

 

PIOTR ŻAK: Panie Rabinie, uważa się Pan za mistrza – czegoś, kogoś?
SACHA PECARIC: Hm... Waham się, jaką dać odpowiedź, bo to zależy, co rozumiemy przez „bycie mistrzem”. Jeśli w tym rozumieniu obecny jest taki podtekst: osiągnąłem wysoki poziom wiedzy, najwyższy stopień wtajemniczenia i teraz ex cathedra przemawiam do innych, to ja takim mistrzem się nie czuję. W judaizmie inaczej pojmuje się mistrza, nauczyciela. Podstawowe znaczenie hebrajskiego słowa „rabin” to nauczyciel. Rabin to ten, który naucza. W judaizmie istotny jest akt przyjmowania wiedzy i przekazywania wiedzy dalej, dlatego nasza religia jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Mędrcem, mistrzem jest ten, który stale poszukuje. Rabin nie przestaje być uczniem – każdy rabin ma swojego rabina, bo w judaizmie kluczową ideą jest to, że człowiek stale się uczy. 
 


A kto jest Pańskim nauczycielem, przewodnikiem?

Jestem w stałym kontakcie z czołowym światowym talmudystą rabinem Herschelem Schechterem. Spotykam się z nim, mogę go zapytać, podzielić się z nim moimi wątpliwościami... W judaizmie relacja nauczyciel – uczeń jest relacją podstawową. Niestety, obawiam się, że we współczesnym świecie figura mistrza coraz bardziej się zatraca. Coś jest nie tak, skoro dziś naszym mistrzem stała się Wikipedia – źródło szybkiej i łatwo dostępnej informacji. Tylko czy rolą mistrza, nauczyciela jest przekazywanie informacji? Nie. Greckie słowo paideia określające wychowanie odnosi się do takiej relacji nauczyciela i ucznia, w której nauczyciel wpływa na ucznia, wywołuje w nim to, co Grecy nazywali charis, czyli charyzma. Efektem było obudzenie w uczniu zdolności kreatywnych, które były jedynym polem, na którym śmiertelny człowiek mógł się porównywać z nieśmiertelnymi bogami. Mistrzem zatem był ten, kto wyzwalał w ludziach ich potencjał. 

Pokazywał pewne myślowe problemy i nakłaniał uczniów, żeby szukali własnych dróg?

Tak! Jednym z najpiękniejszych literackich obrazów relacji z mistrzem jest fragment z pieśni XV Boskiej komedii Dantego Alighieri. W piekle Dante spotyka swojego nauczyciela, Brunetto Latiniego, i zwraca się do niego z ogromnym szacunkiem, w drugiej osobie liczby mnogiej: wy, którzy uczyliście mnie, jak człowiek staje się nieśmiertelny, wieczny. Na tym właśnie polega relacja nauczyciela i ucznia, a nie tylko na wyposażeniu ucznia w pewną wiedzę, zbiór informacji. Taka relacja jest w szkole talmudycznej Jesziwa Pardes, która działa w Polsce dzięki Internetowi. Już sama idea jesziwy jest trochę inna niż zwykłej szkoły, kieruje się inną filozofią, bo chcemy osiągnąć inne cele. Zwykła szkoła jest pragmatyczna – celem jest to, by uczeń zdobył jak najwięcej informacji, które przydadzą mu się potem w pracy. Celem nauki w jesziwie jest to, by człowiek stał się wieczny dzięki temu, że odnajdzie mądrość. 
PRZEJDŹ DO SKLEPU
Skąd Pan wiedział, że rabin Schechter może być Pana mistrzem, przewodnikiem, nauczycielem? To była intuicja czy świadomy wybór?

Rabin Schechter ma imponującą encyklopedyczną wiedzę i bardzo ważne i pożądane u talmudysty cechy. Talmud jest bardzo rozległy, studiując go, trzeba mieć świetną pamięć, umiejętność rozumowania z żelazną logiką oraz zdolność maksymalnej koncentracji uwagi. Te cechy są bardzo ważne, i rabin Schechter posiada je, ale dla mnie jeszcze bardziej imponująca jest jego ogromna skromność i pokora. Oczywiście w judaizmie wiedza jest bardzo istotna – człowiek religijny to człowiek, który wie. W traktacie Pirke Awot napisane jest nawet, że nieuczony nie może być pobożny. Żydzi zawsze byli przedstawiani jako „ludzie Księgi”, czyli Tory, jako ci, którzy się uczą, próbują zrozumieć. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką robi nowa żydowska gmina, jest założenie szkoły, bo dla Żydów to jest instytucja, która pomaga człowiekowi stać się człowiekiem. Ale tu nie chodzi o szkołę, w której się pompuje w człowieka informacje. Człowiek nie staje się bardziej człowiekiem, im więcej zapamięta. 

Powiedział Pan, że w judaizmie człowiek nieuczony to człowiek niewierzący. Pobożność jest zależna od wiedzy?
Oczywiście, bo przecież, jeśli chcę postępować etycznie, to muszę wiedzieć, co jest właściwe, a co nie. Gdybym nie wiedział, to jak moja pobożność by się przejawiała? Co prawda niektórzy mówią, że wcale nie trzeba się uczyć, zgłębiać wiedzę nad książkami, aby żyć etycznie – jest przecież tak zwana mądrość potoczna. Ale to tylko pozornie prawda. Na przykład, gdy robimy jakiś interes i nie mamy żadnej wiedzy na temat ekonomii, transakcji finansowych, to – choć chcemy postępować uczciwie, etycznie – przez ten brak wiedzy możemy podjąć decyzję finansową, którą wyrządzimy komuś krzywdę.  

A zatem ogromne znaczenie ma świadomość wiedzy i świadome jej zdobywanie?
Dotykamy tutaj istoty sprawy. Czym jest mądrość? Dla Emmanuela Levinasa mądrością jest wiedza a priori, a nie wiedza po doświadczeniu. Ucząc się Tory, zdobywamy wiedzę a priori i w tym jest zawarta mądrość. Nieuczony nie może być pobożny, bo nie posiada mądrości, którą Tora dostarcza a priori... Wydaje mi się, że współczesny człowiek zmierza w przeciwnym kierunku – zdobywa mądrość post factum: najpierw czegoś doświadczai to doświadczenie daje mu wiedzę.

Cała rozmowa w „Medytacji”- zeszycie nr 2


KUP E-WYDANIE

Przeczytano 4070 razy