piątek, 12 czerwiec 2015 15:16

Śladami współczesnego mistyka

las maleMerton mówi o „mądrym sercu trwającym w nadziei pośród sprzeczności”. O mądrości, która pochodzi z serca i z poznania serdecznego.Dzięki nadziei i mądrości serca chrześcijaństwo odzyskuje swój powszechny charakter. Jest religią zachęty, ufności i współczucia.

 

Znam zastrzeżenia dotyczące bezkrytycznej fascynacji pismami mistyków. Często je słyszę. Sam również mam nieraz opory. Trzeba jednak dostrzegać różnice, rozróżniać i odróżniać. Są mistycy-cierpiętnicy wręcz epatujący pochwałą cierpienia i doloryzmu, doznający wizji straszliwej kary boskiej za ludzkie grzechy. Są też mistycy o pogodnym i pełnym nadziei spojrzeniu na ludzkie dramaty i ostateczne losy świata. Warto czytać mistyków nadziei.

Naprawdę warto – ale tych, którzy nie odbierają nadziei grzesznym ludziom. Ich wiara jest wiarą ufną i wyzwalającą. Potrafią zstępować w otchłań ludzkiej nędzy. Mówią wówczas o nicości. Nawet sam Bóg jawi się im jako rzeczywistość będąca zaprzeczeniem wszelkich naszych kategorii myślenia. Równocześnie jednak dostrzegają oni w człowieku fragment wielkiej całości. Odkrywają jedność i solidarność ze wszystkimi ludźmi. Rozumieją, że dramat ludzi staje się dramatem samego Boga.

 

Dlatego właśnie uczą się współczucia i miłosierdzia. Owa lekcja współczucia jest w przypadku amerykańskiego trapisty Thomasa Mertona (1915–1968) szczególnie wyraźna. Składam mu wyrazy podziękowania w setną rocznicę urodzin. Wiara religijna jest sprawą całego człowieka. Nie można zredukować jej do sfery samego rozumu, tak jak z drugiej strony nie można poprzestać na samych uczuciach i wzruszeniach. Zdrowa religijność wymaga niełatwej syntezy umysłu i serca. Serce w sensie biblijnym to ośrodek ludzkiego ducha, który łączy wymiar poznawczy i afektywny. Świadectwo mistyków pomaga zrozumieć, na czym polega harmonijna synteza największych duchowych uzdolnień człowieka i nieoceniona zdolność do autorefleksji. 

 

Religia umysłu i serca

 

Przykład mistyków wskazuje, iż siła ludzkiego intelektu nie opiera się jedynie na samej logice rozumowania. Jest raczej duchową zdolnością wnikania w głąb tajemnic wiary. Ta mądrość wymaga umiejętności słuchania, wrażliwości na dobro i piękno. Papież Franciszek coraz częściej mówi o Bogu w kategoriach piękna. Godne namysłu są jego refleksje, którymi dzielił się niedawno z cyrkowcami, przekazującymi widzom ra­dość i piękno. To prawda, że obecnie zarówno religia serca, jak i religia rozumu są w równej mierze zagrożone przez współczesny sceptycyzm, indyferentyzm, sekularyzm i agresywny „nowy ateizm”. Wielu ludziom wydaje się, że ani rozum, ani serce nie mają już nic do powiedzenia w sprawach wiary. Nie można być obojętnym na to zjawisko.

 

Chrześcijaństwo wymaga dzisiaj trudu pogłębiania i wyrażania na nowo tego, co jest w nim najśmielsze i najbardziej zastanawiające. Nie może się to dokonać jedynie na drodze dyskursywnego rozumowania. Chrześcijanin ceni rozum jako dar Boży, ale go nie ubóstwia. Za filozofem Étienne Gilsonem i wcześniejszymi mistrzami myślenia warto przypomnieć, że rozum jest ulubionym darem Boga, chociaż nieraz sprawia nam wiele kłopotów. Chciałby przeniknąć nawet największe tajemnice i wciąż pobudza do odważnego myślenia, zapominając, że istnieją granice, których nie da się przekroczyć. Od mistyków możemy uczyć się dzisiaj nie tylko skromności i pokory, ale także poczucia braterstwa i solidarności ze wszystkimi ludźmi, współczucia dla ich niedoli i niesienia im pomocy.

 

Jakże często wstydzimy się samego daru łez, które cis­ną się do oczu na widok cierpienia drugiego człowieka. Łzy są owocem współczucia, które rodzi się w miłującym i miłosiernym sercu. Ufna wiara mistyków jest „mądrością serca”. Tą właśnie mądrością zmieniają oni życie wielu ludzi. Ich wiara, nieodłączna od nadziei, uczy pogodnego optymizmu w przyjmowaniu życia wraz z jego niejasnościami i zranieniami oraz wychodzenia na spotkanie z Niewidzialnym.

 

Cały tekst w „Medytacji” nr 1/2015. Pismo dostępne również z książką „Zen i Biblia” – do nabycia w e-sklepie Charakterów

 

Ks. WACŁAW HRYNIEWICZ OMI - jest teologiem i ekumenistą, emerytowanym profesorem KUL. Był konsultorem Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan w Watykanie, członkiem Komisji Episkopatu ds. Ekumenizmu, Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem prawosławnym, a także zespołu przygotowującego tekst ekumenicznego dokumentu Charta Oecumenica. Napisał między innymi: Dlaczego głoszę nadzieję; Bóg wszystkim we wszystkich. Ku eschatologii bez dualizmu.

Przeczytano 11385 razy