poniedziałek, 29 listopad 2010 13:47

Wyspa skarbów

Wyspa Robinsona Cruzoe urzekła mnie swym wulkanicznym pięknem już w momencie, kiedy zagubiona w bezmiarze Pacyfiku ukazała się na horyzoncie. Chociaż położona znacznie bliżej kontynentu niż Wyspa Wielkanocna, pozostaje na uboczu szlaków morskich.

Pierwszą niespodzianką, która na mnie czekała na wyspie, były pola czerwonych maków, natomiast w zatoce towarzyszyła mi kolonia lwów morskich. Z poziomu morza wyspa sprawia wrażenie wysokogórskiej, strome ściany spadają bezpośrednio do morza.

Głębokie wąwozy oddzielają kolejne grzbiety górskie, na pionowych ścianach widać warkocze zastygłej lawy wulkanicznej. Wyspa jest prawdziwym roślinnym rajem. Wśród 101 gatunków endemicznej flory wymienia się najczęściej Luma de Juan Fernandez (Nothomyrcia fernandeziana) i palmę La chonta (Juani Australis). Warto też wspomnieć o 300 gatunkach kolibrów. Dla światowej nauki jest to niezwykłe laboratorium badawcze. 

Z dziennika pokładowego

Wyspa Robinsona Cruzoe – do 1996 roku nosząca nazwę Más a Tierra – jest największą wyspą archipelagu Juan Fernandez na Południowym Pacyfiku (Chile). Odległy o 670 km od kontynentu archipelag tworzą wyspy: Robinson Cruzoe, Alejandro Selkirk i Santa Clara. Zamieszkana jest tylko główna wyspa archipelagu – Robinson Cruzoe. Jej jedyna miejscowość to stolica San Juan Bautista. Wyspa jest pochodzenia wulkanicznego, jej wiek szacuje się na 2–3 miliony lat. Zajmuje powierzchnię 93 km kwadratowych, a najwyższym wzniesieniem jest El Yunque (916 m n.p.m.). 

Wyspę odkrył 22 listopada 1574 roku portugalski żeglarz w służbie korony hiszpańskiej – Juan Fernandez. To od jego nazwiska pochodzi nazwa archipelagu. W XVII i XVIII wieku wyspa stanowiła doskonałe miejsce schronienia dla piratów i korsarzy. Sławę zyskała dzięki powieści Daniela Defoe pt. Przypadki Robinsona Cruzoe, opartej na przygodzie Aleksandra Selkirka, wysadzonego tu w 1704 roku z brytyjskiego żaglowca. Po 4 latach i 4 miesiącach Selkirka zabrał ten sam żaglowiec, a fascynująca historia stała się kanwą znanej na całym świecie książki. W połowie XVIII wieku kolonizatorzy hiszpańscy założyli na wyspie osadę o nazwie San Juan Bautista i zbudowali twierdzę Santa Barbara. Przez jakiś czas wyspa była naturalnym więzieniem. Do połowy XIX wieku prowadzono tutaj rabunkowe polowania na lwy morskie – szacuje się, że zabito ich ponad 5 milionów! Po wojnie niepodległościowej w Chile w 1814 roku, na wyspę zsyłano wojskowych i intelektualistów. Z tego okresu pozostało 7 sztucznie wykopanych grot – Cuevas de los Patriotas – które były ich schronieniem. Wyspa została włączona do Chile w 1819 roku. Podczas I wojny światowej angielskie krążowniki „Kent” i „Glasgow” zatopiły w Zatoce Cumberlanda niemiecki krążownik „Dresden”. Jego wrak spoczywa na głębokości 65 metrów i do dzisiaj kusi nurków.  

Gorączka złota

Opowieści i zapiski o skarbie ukrytym na wyspie przez korsarzy zawładnęły umysłami wielu śmiałków, m.in. Bernarda Keisera, przedsiębiorcy z Chicago, który w XXI wieku postanowił urzeczywistnić swe marzenie o odkryciu skarbu. W 2005 roku ekipa chilijska przy użyciu georadaru podobno odnalazła ów skarb w północno-wschodniej części wyspy, w okolicy Cerro Tres Puntas, w naturalnych grotach dostępnych tylko od morza. Jednak znalezisko nie zostało do tej pory nigdzie wystawione. Dlatego Keiser prowadzi swoje poszukiwania dalej – w zatoce Puerto Ingles, po drugiej stronie wyspy.

 „Odkrycie” skarbu spowodowało ogólnoświatowe zainteresowanie, a w Chile wywołało spory o zasięgu międzynarodowym dotyczące ustalenia prawowitego właściciela. Dokumentacja związana ze skarbem spoczywa w kasie pancernej biura notarialnego w Santiago i ma tam pozostać do czasu rozstrzygnięcia sporów prawnych. Wartość skarbu oszacowano – choć nie wiadomo na jakiej podstawie – na 10 miliardów USD!  Nic dziwnego, że gorączce złota ulegli również sami mieszkańcy wyspy. Leopoldo Gonzalez Charpentier, burmistrz Archipelagu Juan Fernandez, z którym rozmawiałem w grudniu 2001 roku, sceptycznie odnosił się do możliwości odkrycia skarbu. Jedynie Keiser wciąż nie traci nadziei i z uporem kontynuuje prace wykopaliskowe w okolicy Puerto Ingles. W poszukiwania zainwestował już przeszło 2 miliony USD.

 Przez tydzień obserwowałem postęp prac poszukiwawczych jego ekipy. Każdą bryłę ziemi i każdy kamień pakowano do worków i numerowano, aby po zakończeniu prac trafiły w to samo miejsce. Spot­kanie z Keiserem pozostawiło wrażenie obcowania z postacią nie z tej ziemi, która łączy amerykański racjonalizm z romantyką renesansu. Nie miałem wątpliwości, że nie sam skarb, ale poszukiwania stanowią główną siłę jego motywacji. Któż mógłby napisać bardziej intrygujący scenariusz: oto skarb Azteków lub Inków, zagarnięty kiedyś przez angielskich piratów i ukryty na Wyspie Robinsona Cruzoe, poszukiwany obecnie przez ekipę amerykańską, odnajduje na terytorium chilijskim ekipa tego kraju...

Do kogo więc należy enigmatyczny skarb? Kto miałby moralne prawo jego posiadania?  Tajemnicę skarbu ukrytego na Wyspie Robinsona Cruzoe ożywiły wielowiekowe podania i legendy. Ameryka Łacińska obfituje w takie historie, należą one do latynoskiego realizmu magicznego. Skarb znajduje się jeszcze pod ziemią, a już upominają się o niego Peru i Meksyk – być może pierwotni właściciele, a także Chile i Hiszpania. Niezależnie od dalszych losów skarbu, jego poszukiwania mogą skutkować wieloma odkryciami naukowymi, zwłaszcza w dziedzinie archeologicznej i antropologicznej. Dla miejscowych rybaków prawdziwym – bo konkretnym – skarbem są... langusty. Większość z 720 mieszkańców wyspy zajmuje się połowem największej na świecie langusty Jasus frontalis. Dorodny skorupiak na wyspie kosztuje około 10 dolarów, a następnego dnia w restauracjach Rzymu, Paryża czy Madrytu… piętnaście razy więcej.  

Z raju do piekła


 Wyspa pozostawiła we mnie wspomnienie ziemskiego raju. A to głównie dzięki wybujałej przyrodzie, w której imponują gigantyczne paprocie i skrzypy, przypominające rośliny z epoki przedpotopowej. Niestety, w lutym 2010 roku gigantyczne tsunami uderzyło w wyspę i zniszczyło stolicę San Juan Bautista, pozbawiając mieszkańców dachu nad głową. W jednym momencie żywioł zniszczył oblicze wyspy i jej mieszkańców, raj zamienił w piekło.
Prof. dr hab. Zdzisław Jan Ryn

Autor jest psychiatrą, pracował w Collegium Medicum UJ. Badacz medycyny Indian Ameryki Południowej, członek wielu ekspedycji naukowych do Ameryki Łacińskiej. Autor m.in. Medycyny indiańskiej i współautor książki The Caves of Easter Island. Underground World of Rapa Nui.
Przeczytano 5457 razy