piątek, 03 grudzień 2010 09:55

Piękna płeć męska

Męskie ozodoby służą samcom ptaków do przekonania samiczek o idealnym stanie zdrowia posiadacza i jego imponujących możliwościach rozrodczych.

Paw, gdy rozkłada swój okazały ogon, przyćmiewa urodą niepozorną samicę. Podobnie bażant złocisty może zawstydzić partnerkę pięknym upierzeniem. Kilka teorii próbuje wyjaśnić ten fenomen świata ptaków. Najbardziej kontrastowo ubarwione są samce gatunków żyjących w wielożeństwie. Ptaki monogamiczne – kawki, wrony, gołębie, sowy i inne drapieżne, a także żurawie, bociany czy mewy, ubarwione są raczej skromnie, a samca „na oko” trudno odróżnić od samicy.

Bywają gatunki monogamiczne bardzo kolorowe, jak choćby papugi, turaki czy niektóre siewkowe, ale wśród nich także trudno odróżnić samca od partnerki. Z drugiej strony, są bażanty, pawie, kaczki i cudowronki, nazywane ptakami rajskimi, u których nawet z daleka łatwo zauważyć różnice pomiędzy płciami. Co więcej, zdarzało się, że nawet biologowie opisywali samce i samice jako odrębne gatunki – tak ogromne są różnice w wyglądzie obu płci!

Ptaki, których samce są niezwykle kolorowe i wyraźnie inaczej ubarwione niż samice, z reguły są poligamiczne i nie biorą udziału w wychowywaniu potomstwa. Ich rola polega na prezentowaniu swoich męskich walorów i zapłodnieniu jak największej liczby samic. Tyle wiemy z obserwacji świata ptaków. Musi jednak istnieć inny powód – jakiś silny pęd ewolucyjny – który sprawił, że powstały aż takie różnice w wyglądzie płci.

Zdrowe bardziej kolorowe

Od 25 lat bardzo modna wśród biologów jest hipoteza, która tłumaczy ewolucyjne mechanizmy powstania ekstrawaganckich ozdób u samców, odwołując się do wpływu pasożytów. Zgodnie z tą teorią, gatunki, które były pod „silną presją” pasożytów, wykształciły jaskrawe ozdoby u samców. W obrębie tych gatunków samce silne, zdrowe i witalne są bardziej kolorowe niż samce zarażone pasożytami. Samice dokonują wyboru partnera – ojca swojego przyszłego potomstwa. Tutaj męska część czytelników nieco się oburzy, ale taka jest biologiczna prawda – to samice dokonują wyboru partnera (także u ludzi!). Samice nie mogą zwiększyć liczby potomstwa, bo nie mogą znieść więcej jaj niż są w stanie wysiedzieć, poza tym przy nadmiarze potomstwa miałyby trudności z wykarmieniem go. Samce inaczej – tokując i prezentując swoje ozdoby, mogą zwabić sporą gromadkę samic.

 Z obserwacji w Indiach wynika, że supersamiec pawia może „zmonopolizować” ponad 90 procent samic w okolicy. Pod warunkiem, że jest naprawdę wspaniały. Może wtedy zostać ojcem ogromnej gromadki potomstwa, w wychowywaniu którego nie bierze udziału. Nawet gdyby taki supersamiec chciał się stać monogamistą, to samice i tak nie pozwolą mu na to.

Samiec może zostać rodzicem dużej liczby młodych, a samica nie. Samica może jednak przekazać potomstwu jak najlepsze geny, pochodzące od doskonałego ojca. Aby to było możliwe, musi posiadać umiejętność wybrania najlepszego kandydata na ojca. Okazuje się, że u pawi samica ocenia jakość samca na podstawie ilości oczek w trenie. Oczywiście, nie potrafi ich policzyć, ale analizuje symetrię ich rozmieszczenia. Im więcej oczek w trenie, tym bardziej symetrycznie są one rozmieszczone. Takie są prawa statystyki. Aby więc umożliwić samicy zobaczenie wszystkich oczek, tokujący paw otacza ją swym trenem.

Nie dać się zjeść


Wygląd samca to jeszcze nie wszystko. Pióra wyrastają na kilka miesięcy przed okresem godów. Samiec musi przecież dotrwać do sezonu lęgowego z utrudniającymi mu życie ozdobami, nie uszkodzić ich, nie dać się zjeść drapieżnikom ani osłabić pasożytom. Piękne pióra mu nie pomogą, jeżeli będzie słaby i bez wigoru z powodu pasożytów.

Samice zwracają uwagę także na jakość terytorium samca, które ten musi wywalczyć, konkurując z innymi samcami, a także na jego wigor, witalność i intensywność tokowania, w tym jakość i intensywność śpiewu. Nawet najbardziej oszałamiająco ubarwiony samiec stojący jak mumia i niereagujący na zbliżającą się samicę, nie będzie dla niej atrakcyjny. Samce nie mają zatem łatwego zadania. Tylko najlepsze z nich mają szansę doczekać się potomstwa, a jedynie te naprawdę doskonałe mogą go mieć bez liku. Tym samym takie samce przekazują swoje geny sporej części przyszłej generacji. W efekcie ich korzystne cechy utrwalają się w populacji i następne pokolenia dość szybko zostają wyposażone w jeszcze wspanialsze ozdoby (i większą odporność na choroby).

Badania terenowe i laboratoryjne dowodzą, że samce są piękniejsze od samic, ponieważ muszą konkurować o ich względy, prezentując się jako silne, zdrowe i wolne od pasożytów. U gatunków, które nie mają kłopotów z pasożytami, nie jest oczywiście żadną sztuką pokazać, że się nie ma pasożytów – inne samce też ich nie mają. Za to tam, gdzie trudno przetrwać z powodu pasożytów, bakterii i związanych z nimi chorób, warto podkreś­lać, że jest się wolnym od nich. To na pewno zwróci uwagę samic.


Ozdoby bez znaczenia

Przekładając to na układy międzyludzkie, można powiedzieć, że tam, gdzie wszyscy są bogaci, trudno chwalić się bogactwem. Za to tam, gdzie bogatych nie ma, ekstrawagancki i luksusowy samochód na pewno zwróci uwagę kobiet. Im bardziej niezwykłe i mniej przydatne do normalnej jazdy będzie takie auto, np. kabriolet osiągający prędkość 300 km/h, mający ogromne przyspieszenie, na dodatek czerwony, z mnóstwem elektronicznych gadżetów, tym bardziej męski i atrakcyjny będzie się wydawać jego właściciel. Chociaż taki samochód służy raczej do wyjazdów na dyskotekę niż do pracy czy na zakupy, a już na pewno nie przyda się do odwożenia dzieci do przedszkola!

Męskie ozdoby nie mają dla samców żadnego praktycznego znaczenia. Nie pomagają w przetrwaniu,  nie ułatwiają zdobywania pokarmu ani ucieczki przed drapieżnikiem. Mają tylko zwracać uwagę samic. Po okresie godów są zrzucane, by za rok mogły wyrosnąć nowe, jeszcze wspanialsze. Bo wraz z wiekiem ozdoby samca stają się coraz bardziej wyraziste. Starsze samce są z reguły piękniej ubarwione niż młode, lepiej tokują, mają bardziej zasobne terytoria i są przez to bardziej atrakcyjne dla samic. I tym optymistycznym akcentem warto zakończyć te wywody.

Dr ANDRZEJ G. KRUSZEWICZ

Autor jest lekarzem weterynarii i ornitologiem. Dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Warszawie, założyciel Azylu dla Ptaków w warszawskim zoo. Opublikował wiele prac  z zakresu ornitologii, m.in. Hodowla ptaków ozdobnych; Ptaki Polski; Głosy ptaków.
Przeczytano 8784 razy