poniedziałek, 26 marzec 2012 08:00

Miska Buddy

Orioki znaczy „w sam raz”. Podczas tej praktyki studiujemy naszą łapczywość i chciwość; niecierpliwość i pośpiech.  Aż wreszcie możemy ujrzeć świat piękny i prosty, bez początku i bez końca. Znajdujemy go na dnie miseczki.

 

Jestem uczniem zen praktykującym od wielu lat w tradycji zen soto pod kierunkiem Roshiego Jakusho Kwonga. Jedną z ważnych praktyk podczas odosobnień jest orioki, czyli jedzenie. Jeśli ktoś chce odkryć znaczenie tej praktyki, warto aby sam spróbował, bo jak się mówi w zen: można wiele mówić o smaku wody, ale poznać ten smak można w jednej chwili, po prostu pijąc wodę. W ciszy i śpiewach Co pewien czas my – adepci zen – odbywamy odosobnienia zwane sesshin.

 

W trakcie tych odosobnień plan dnia wypełniony jest przez długie godziny medytacją, pracą w skupieniu oraz... oczywiście jedzeniem. Wszystko odbywa się w ciszy. Jemy w zendo, czyli sali medytacyjnej, korzystając z trzech misek, łyżki i pałeczek. Rytuał jedzenia, czyli orioki, jest ważną częścią medytacji. Po śpiewach kończących medytację słuchamy gry dzwonków zwiastujących posiłek, następnie w ciszy rozkładamy swoje miski, które kiedyś były jedynym oprócz szat majątkiem mnichów; wyjmujemy sztućce i, ciągle w ciszy i skupieniu, czekamy, aż kelnerzy napełnią miseczki potrawami. Do pierwszej, największej miski, zwanej Miską Buddy, trafia kasza, ryż lub ziemniaki.

 

 

Do drugiej miski, z której można jeść tylko przy pomocy pałeczek (tak, tak) trafia zupa, a do trzeciej sałatka, napój lub deser.  Nakładaniu potraw przez kelnerów towarzyszą śpiewy. Kolejny krok to ofiara dla Głodnych Duchów, aż wreszcie zaczyna się ciche jedzenie. Na koniec miski myte są ciepłą herbatą, która jest wypijana. Dzięki temu po posiłku nie pozostaje żaden ślad, a same miski w sposób rytualny są składane i zawijane w serwetki, które przed chwilą służyły za obrus.  Droga do uważności Orioki w tej formie, jaką i dziś stosuje się w licznych sangach na Zachodzie, ale także w klasztorach japońskich, wywodzi się od Dogena Kigena – trzynastowiecznego mistrza zen, który sprowadził nauczanie buddyzmu zen soto do Japonii.

 

W książce Reguła zgromadzenia mnichów buddyjskich opisał on precyzyjnie, jak ma wyglądać praktyka jedzenia w klasztorach zen. Piękno tej praktyki polega na tym, że jedząc, bierzemy udział w podtrzymywaniu wielowiekowej tradycji. Zasady jedzenia obejmują najdrobniejsze szczegóły. Począwszy od rozkładania misek i sztućców, poprzez sposób podawania posiłków, śpiewy towarzyszące jedzeniu, inne rytuały – jak choćby ofiarowanie części posiłku Głodnym Duchom, samo jedzenie, a skończywszy na myciu miseczek. Zapamiętanie, co wyciągamy jako pierwsze, gdzie kładziemy, w jakiej kolejności podnosimy miski, jakim sztućcem jemy, z jakiej miski, bywa naprawdę trudne.

CAŁOŚĆ TEKSTU W WYDANIU „SMAKI:PSYCHOLOGIA I KUCHNIA”

JAROSŁAW CHYBICKI

Autor jest psychologiem, absolwentem Uniwersytetu Gdańskiego oraz paryskiej Sorbony, prezesem Stowarzyszenia Forum Rozwoju Integralnego. Posiada wieloletnią praktykę medytacji i uważności pod kierunkiem mistrza zen Roshiego Kwonga. Aktywny członek Buddyjskiej Wspólnoty Zen Kannon.

Przeczytano 7886 razy