czwartek, 13 styczeń 2011 11:54

Dziwne przypadki długowieczności

Jeżeli będziecie kiedyś w Londynie, udajcie się do opactwa westminsterskiego. Będąc w Zakątku Poetów, spójrzcie pod swoje stopy. Wśród tablic upamiętniających wspaniałych poetów i pisarzy, na przykład Szekspira, zauważycie czarno-białą kamienną tablicę poświęconą mężczyźnie, który rzekomo żył aż 152 lata.

Kup książkę Toma Kirkwooda „Czas naszego życia”

Thomas Parr, uwieczniony w Zakątku Poetów, to chłop, który żył w czasach Karola I. Jako że Parr dożył tak sędziwego wieku, sprowadzono go na dwór i przedstawiono królowi. Wkrótce po tym wydarzeniu zmarł!
Niestety, okazał się oszustem – 250 lat później zagadkę jego długowieczności rozwiązał William Thoms, bibliotekarz Izby Lordów. Odkrył, że informacje na temat wieku Parra były nieprawdziwe.

Mijanie się z prawdą odnośnie swojego wieku nie jest niczym niezwykłym. Wiele osób osiągając „wiek średni”, zaczyna sobie odejmować lat. Czasem łatwiej powiedzieć, że ma się 38 lat niż przyznać się do 45. Co ciekawe jednak, gdy osiągamy starość, zaczynamy „fałszować” swój wiek w przeciwnym kierunku. Okazuje się wtedy, że być po prostu starym nie jest niczym ciekawym. Znacznie bardziej interesujące jest być bardzo, bardzo starym, a jeszcze ciekawsze jest być niezwykle starym. Tak właśnie narodziło się wiele mitów.

Jedna z najbardziej znanych legend o niezwykłym skupisku stulatków jest raczej efektem siły dyktatora niż istnienia recepty na długowieczność. W 1972 pewien amerykański lekarz odwiedził kaukaski region Gruzji. Powrócił do kraju z mnóstwem zdjęć i opowieści o niezwykłym miejscu, w którym nie jest niczym niezwykłym osiągnięcie stu lat. Ludzie na zdjęciach bez wątpienia wyglądali staro, jednak dobrze wiemy, jaki ślad może zostawić na człowieku ciężka praca na roli.


Po kilku latach okazało się, że nie istnieją żadne dokumenty potwierdzające wiek gruzińskich chłopów – większość z nich była analfabetami, niemającymi pojęcia, kiedy rzeczywiście się urodzili. Wyróżniała ich jednak pewna bardzo szczególna cecha – dzielili miejsce urodzenia z Józefem Stalinem, któremu bardzo podobała się myśl, że pochodzi z regionu słynącego na świecie z długowieczności mieszkańców. A Stalin nie był przecież człowiekiem, którego można tak po prostu wyprowadzić z błędu.


Tak narodził się mit.


Dziś łatwo sprawdzić wiek stulatków w regionach świata, gdzie istnieje wiarygodna dokumentacja. Trudności pojawiają się jednak tam, gdzie dokumentacja taka nie istnieje lub została zniszczona podczas wojen albo klęsk żywiołowych. Zatem być może to nie przypadek, że tzw. niebieskie strefy – regiony będące skupiskami stulatków, są obszarami odizolowanymi od reszty świata. Czasem zdarza się, że okoliczności społeczne – na przykład chęć uniknięcia poboru do wojska lub chęć wcześniejszego zakwalifikowania się do pewnych świadczeń – prowadzą do fałszowania danych.


Innym regionem przyciągającym uwagę z powodu długowieczności mieszkańców jest japońska wyspa Okinawa. Mieszka tam dużo więcej stulatków niż w innych częściach Japonii, która i tak zajmuje pierwsze miejsce wśród długowiecznych krajów. Okazuje się, że spożywają oni mniej kalorii niż przeciętni Japończycy. Wziąwszy pod uwagę, że niedożywienie wydłuża życie myszy, czy to możliwe, że podobne podłoże biologiczne ma długowieczność mieszkańców Okinawy? Opowieści o Okinawie jako niebieskiej strefie mogą zatem być wynikiem niepotwierdzonych doniesień, które wzajemnie się wzmacniają. Jaka jest prawda – nie wiadomo.


A może nie istnieją prawdziwe rekordy długowieczności? Istnieją. Śródziemnomorską Sardynię nie tylko zamieszkuje zadziwiająca liczba autentycznych stulatków, ale – co ciekawe – przeważają wśród nich mężczyźni. Zwykle jest odwrotnie – to panie częściej przekraczają wiek stu lat. Nikt jeszcze nie wie, dlaczego Sardynia jest tu wyjątkiem. Przypuszczalnie wiąże się to z nietypowym układem genów.


Nasza wiedza na temat genów związanych z długowiecznością rozwija się. Badacze z całej Europy, w tym zespół z Polski, zbierali próbki DNA od rodzin, w których dwóch lub więcej członków tego samego kręgu rodzinnego – bracia i siostry – przekroczyło 90 lat. Niedawno naukowcy z USA postawili tezę, że wyjątkowa długowieczność rzeczywiście może być zapisana w genach.


Ich badanie było jednak zbyt małe, by mogło dać pewność, ale już wkrótce dużo większe badanie rodzin europejskich wyjawi sekrety długowieczności. Wiemy już, że geny wyjaśniają ludzką długowieczność w 25 procentach. Może wkrótce odkryjemy też, co leży u podstaw wyjątkowości Sardyńczyków.


Naszą fascynację rekordami długowieczności pobudza marzenie, że jeżeli one rzeczywiście mają miejsce, to może uda nam się rozwikłać ich tajemnicę. Czy to kwestia diety, klimatu, czy może nawyków? Jeżeli się okaże, że Sardyńczycy długo żyją dzięki genom, osoby, których geny wywodzą się z innej puli, będą mogły tylko pozazdrościć im. Możemy jednak szukać pocieszenia w takiej myśli: jeżeli nie możemy być Sardyńczykami, to możemy przynajmniej jeść dużo sardynek. W końcu wiadomo, że spożywanie dużej ilość ryb jest dobre dla zdrowego i długiego życia.

Tom Kirkwood

Autor jest profesorem biologii. Kieruje Institute for Ageing and Health w Newcastle University w Wielkiej Brytanii. Autor wielu publikacji, m.in. książki Czas naszego życia, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Charaktery.
Felieton napisany specjalnie dla „Stylów i Charakterów” przetłumaczyła Agnieszka Chrzanowska.
Przeczytano 9743 razy