poniedziałek, 29 listopad 2010 13:05

Pustkowie wśród gór

Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie napis wyryty jeszcze przez hiszpańskich konkwistadorów na pniu pustynnego drzewa w jednej z oaz na Salar de Atacama: " Pamiętaj wędrowcze, że najbliższe źródło wody jest 600 km stąd". Drzewo i napis przetrwały do naszych czasów!

Niektóre nazwy na mapie świata pobudzają naszą wyobraźnię. Należy do nich zapewne Atacama, jedno z najegzotyczniejszych miejsc na Ziemi. Atacama uchodzi za najbardziej suchą pustynię świata. Podczas jednej z wypraw mieliśmy szczęście podziwiać inne oblicze Atacamy – pustynię kwitnącą. Mówi się, że na Atacamie nie notowano opadów deszczu od czasów konkwisty hiszpańskiej. W rzeczywistości, co kilkanaście lat zdarzają się obfite opady – to jeden z paradoksów pustyni, która zamienia się wówczas w kwiatowy, wielobarwny ogród. Jednak żar słońca i nocne przymrozki szybko niszczą kwiaty. Ukryte w piachu nasiona latami cierpliwie czekają na następny deszcz, aby na nowo okryć pustynię kolorowym całunem. 

Czarne sępy i suche parowy

Zacznijmy poznawanie Atacamy od listu Ignacego Domeyki do Adama Mickiewicza: Nie łatwo ci opisać, co to jest pustynia amerykańska. Bardzo się ona różni od pustyń afrykańskich i azjatyckich. Tu widać same góry, skały, parowy suche, czarne i gdzieniegdzie krzew zeschły, jakby wysmolony od niedawnego pożaru. Nie ujrzysz żadnych ptasząt ni motylów, ni owadów, niekiedy tylko czarne sępy opasłe i ledwo, ledwo dyszące od żeru. Czasami w górze między kolczastymi kaktusami i aloesem dojrzysz wyniosłą szyję guanaka, nieporuszoną, jakby skamieniałą, tegoż koloru co skała. Poważne to zwierzę, ciche, piękne, zdaje się dziwić ludziom. Jest to wielbłąd tutejszej pustyni, podobny do niego z wyglądu... Tu widzisz łańcuchy okrągłych granitowych mas przeświecających kryształkami miki, pocięte żyłami złotych i żelaznych kruszców (…). Prawdziwa rozkosz i uciecha dla geologa... (J. Chudzikowska, J. Jaster, Ludzie wielkiej przygody, WP). To właśnie tutaj, na krańcu świata, olbrzymiemu łańcuchowi górskiemu nadano imię polskiego geologa – Cordillera de Domeyko. Nie ma drugiego fenomenu geograficznego o podobnej rozległości, który nosiłby imię Polaka. Geografowie do dzisiaj spierają się o granice pustyni Atacama i Kordyliery Domeyki, jedno jest pewne – długość tych gór przekracza najdłuższy wymiar Polski.  

Wyprawa na kraniec świata


Pierwszą ciekawość Atacamy zaspokoiliśmy z żoną Grażyną w 1994 roku, jako uczestnicy wyprawy archeologicznej. Okrążyliśmy wtedy Salar, biwakowaliśmy w kilku oazach, poznaliśmy główne stanowiska archeologiczne. Doświadczyliśmy też smaku dużych wysokości w kraterze wulkanu El Tatio (4600 m n.p.m.) z jego kipiącymi gejzerami. A co najważniejsze – byliśmy współtwórcami kolejnego odkrycia: obok oazy Tilomonte archeolodzy natrafili na nienaruszony pochówek z okresu przedkolumbijskiego.

Odnaleziona „mumia” Indianki wzbogaca dzisiaj zbiory muzeum.  Drugie spotkanie z Atacamą było jeszcze bardziej uderzające. Lecieliśmy wojskowym samolotem nad Atacamą i Kordylierą Domeyki. W pewnym momencie kapitan samolotu zaprosił mnie na miejsce drugiego pilota i... pozwolił sterować przez pewien czas maszyną! Z niedużej wysokości fotografowaliśmy fragmenty Atacamy i rozmieszczone na niej solniska: Maricunga, Pedernales, a dalej na północ Punta Negra i Los Morros. Panamericana – szosa łącząca północ z południem Chile – kilka razy przecina pustynię na jej zachodnim skraju. Wędrujące piaski co jakiś czas zasypują szosę i utrudniają ruch samochodowy. Z lotu ptaka widać bogate urzeźbienie pustyni. Przeważa kolor sepii i miedzi, ale zdarzają się fragmenty bajecznie kolorowe, od czerwieni do czerni. Wtajemniczeni mówią, że Atacama jest bogata w całą tablicę Mendelejewa. Trudno uwierzyć, ale to prawdziwe piekło na ziemi było kiedyś zamieszkane. Niemal wszystkie wąwozy, w których pojawiała się woda, były zaludnione.

Tubylcy – Indianie Atacameños lub Diaguitas – przywędrowali tu z andyjskiego płaskowyżu 11 tysięcy lat temu. Stworzyli wysoką kulturę życia, zasłynęli z budowy kanałów doprowadzających wodę do odległych zakątków pustyni, zbudowali osady i twierdze obronne, a co najbardziej fascynuje – wierzchołki niebotycznych wulkanów uczynili siedzibą bóstw. Na wulkanach Llullayllaco, Licancabur i innych andyniści odkryli kamienne ołtarze, a w nich „mumie” ludzkich ofiar.

Prof. dr hab. Zdzisław Jan Ryn

TO JEST FRAGMENT ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W PAPIEROWYM WYDANIU „STYLÓW I CHARAKTERÓW”


Autor jest psychiatrą, pracował w Collegium Medicum UJ. Badacz medycyny Indian Ameryki Południowej, członek wielu ekspedycji naukowych do Ameryki Łacińskiej. Autor m.in. Medycyny indiańskiej oraz współautor książki The Caves of Easter Island. Underground World of Rapa Nui.
Przeczytano 5358 razy