wtorek, 01 luty 2011 10:14

Klucz do sezamu

Spotkania z psychologią wystroju wnętrz to próba spojrzenia w nowy sposób na nasze mieszkania. Aranżacja pomieszczenia, rozmieszczenie mebli, wybór dekoracji i bibelotów – wszystko to ma znaczenie głębsze niż przypuszczamy.

Poznaliśmy do tej pory rejon Drogi i Celów, teraz pora na ten, który wywołuje największe emocje: rejon Prosperity. Odpowiada on za nasze finanse i dobrobyt. Umiejscowiony jest w kącie, po lewej stronie od znanego nam już obszaru Celów.

Dla niektórych osób jest to najważniejsza sfera życia. Wydaje im się, że gdy zdobędą „wielkie pieniądze”, to będą żyć szczęśliwie, bez jakichkolwiek problemów. Nieraz kierowano do mnie prośby: „Niech pani doradzi nam, co i jak ustawić w domu, żeby poprawiła się nasza sytuacja finansowa, żeby przyszła duża kasa. Inne sprawy później, bo przecież są mniej istotne”.  

Niestety, niestety – takie podejście nie sprawdza się w psychologii wystroju wnętrz. Z dwóch powodów. Przysłowie: „Najwięcej hałasu robią puste garnki” wskazuje wyraźnie, że należy albo wziąć pod uwagę cały system, czyli wszystkie dziewięć rejonów pomieszczenia, albo zrezygnować z naszej metody. Nie można zająć się tylko jednym rejonem, bo to po prostu nie działa. Poza tym nie sądzę, aby ktokolwiek przedkładał bogactwo nad swoje lub bliskich dobre zdrowie albo poczucie bezpieczeństwa czy prawdziwe więzi. Jesteśmy precyzyjną i złożoną całością, o czym zawsze warto pamiętać.

Kiedy czujemy się bogaci?

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: co rozumiem przez dobrobyt? Pieniądze to pierwsze skojarzenie, ale zastanówmy się, co oprócz pełnego portfela sprawia, że czujemy się bogaci? Odpowiedzi mogą być różne, i w tym właśnie rzecz cała!

Twórca koncepcji psychologii wystroju wnętrz, William Spear, nie pozostawia wątpliwości: prosperita życiowa to przede wszystkim szerokie horyzonty, ciekawość świata, interesowanie się mnóstwem najróżniejszych spraw i lubienie ludzi. A dopiero później, w następnej kolejności pieniądze... Łatwo mówić – oburzą się niektórzy. – Te uduchowione teksty są miłe, lecz dlaczego tylu zamożnych ludzi wykorzystuje innych, a ich szerokie horyzonty są po prostu wymyślone przez ekspertów od piaru? A poza tym należałoby zbadać rzeczywisty poziom poczucia szczęścia tych osób, bo ich szerokie uśmiechy w kolorowych czasopismach mogą być tylko maską.

Spotykałam ludzi bardzo zamożnych, których nie opuszczało poczucie niedostatku, „posiadania mało”, a więc niezadowolonych z życia – choć nie przyznawali się do tego, na zewnątrz udając szczęśliwych. A przecież Bob Dylan śpiewał: „liczy się tylko to, co czujesz”. Jest to myśl, która sprawdza się zawsze, również przy aranżowaniu rejonu bogactwa. Warto poszukać swojego własnego symbolu dobrobytu! Nie jest to proste, na ogół wolimy tzw. gotowce.

Pogoń za modą

W rejonie Prosperity wiele osób ustawia akwaria, wiesza fotografie egzotycznych ryb czy też kupione w „magicznych sklepach” żaby z monetą w pyszczku. Czy te przedmioty rzeczywiście mogą spełnić oczekiwania właścicieli?

Wyobraźmy sobie obszar Prosperity w saloniku kobiety w średnim wieku, dobrze zarabiającej i lubiącej wydawać pieniądze – prawdziwej fanki zakupów. Cały narożnik zajmują fotografie różnych wodospadów i kilka plakacików z widoczkami. Na pierwszy rzut oka wszystko pasuje do wnętrza, zwłaszcza ten typowy gadżet „na pieniądze” – fotografia wodospadu. Jednak po rozmowie z właścicielką zaproponowałam, aby usunąć wszyskie zdjęcia wodospadów. Bo skoro pieniądze dosłownie przeciekają gospodyni przez palce, to po co tę sytuację oglądać na zdjęciach i w ten sposób ją prowokować? Poza tym ten symbol, choć sympatyczny, jest jednak zbyt ogólnikowy, aby magicznie przywołać wymarzony strumień pieniędzy.

Krokiem w dobrym kierunku jest powieszenie na ścianie lub postawienie w ramce fotografii rzeczy, które najbardziej kojarzą się nam z luksusem. Uwaga jednak na pułapkę o nazwie Moda lub To co inni! Zdjęcie samochodu najczęściej goszczącego w reklamach, kosmetyki i biżuteria wychwalane przez celebrytów (lub koleżanki), dom z ogrodem identyczny jak w filmie ze Scarlett Johansson. Nie, to nie to...

Nasz indywidualny symbol dobrobytu najczęściej nie jest podobny do przedmiotów powszechnie znanych. Jego odnalezienie może być dużą niespodzianką. Tak było w przypadku pewnej pary działającej w biznesie odzieżowym.

Ciężką pracą osiągnęli sukces finansowy. Ale coraz częściej marzyli o odpoczynku, na który przez wiele lat nie mogli sobie pozwolić. Ich symbol prosperowania nie wymagał żadnych poszukiwań – po prostu stał w swoim rejonie. Była to staroświecka, niewielka waga sklepowa, której jedną szalkę mocno obciążał stosik biżuterii pani domu, a druga była zupełnie pusta.

Opisany obrazek stanowił dokładną metaforę sytuacji zawodowej gospodarzy. Szalki wagi zostały zrównoważone – przeciwwagą dla biżuterii były drobiazgi kojarzące się z wakacjami. W rezultacie, po kilku dniach od zapracowanej pary nadszedł komunikat „jest spokojniej, lżej, bardziej harmonijnie”. Waga „pracowała” jeszcze przez dwa miesiące. Dlaczego nie dłużej? Ano, materia działa na krótką metę, jeśli nie jest poparta zmianą spojrzenia na świat...

Inwestowanie w siebie

Nie bójmy się umieścić w rejonie dobrobytu gadżetów, które symbolizują nasze autentyczne hobby, pasję – tak jak w przypadku pewnej dziewczyny, która kochała taniec, jeździła na warsztaty taneczne, spełniała się w tańcu. Nie myślała jednak o swojej ulubionej aktywności jako o źródle prosperowania.

Aranżacja – kolaż z centralną fotografią gospodyni podczas nagrodzonego występu – uświadomiła jej, że chciałaby tę sztukę nieść innym, sama uczyć tańca. Pomogli jej znajomi tancerze z różnych stron świata. Dzięki nim zbudowała sieć kontaktów, które umożliwiły jej realizację marzeń. Ale najpierw musiała zmienić sposób widzenia siebie, zwiększyć poczucie własnej wartości.

Bywa, że w omawianym miejscu można obejrzeć rysunki czy też inne dzieła wykonane przez dziecko właścicieli. W ten sposób sygnalizowane jest pełne miłości i zaangażowania „inwestowanie” w latorośl, ale też rodzice pokazują swoją niepewność, czy sami zasługują na duży sukces. Podobne sytuacje nie wymagają ingerencji, potrzebne jest raczej objaśnienie takiej intuicyjnej aranżacji, aby mieszkańcy zrozumieli jej znaczenie.

Psychologia wystroju wnętrz kładzie nacisk na obserwowanie siebie i własnych wyborów dotyczących aranżacji miejsca, w którym mieszkamy. Wymaga to czasu, ale przynosi znacznie ciekawsze rezultaty niż figurka żaby z pieniążkiem! Zawsze też warto mieć w pamięci zasadę „nic na siłę”, która działa w obszarze Prosperity wprost proporcjonalnie do naszych pragnień poprawienia finansów. Tak naprawdę, rozpoczynając poszukiwania bogactw w sobie, już otrzymujemy klucz do sezamu.

Aldona Binda

Autorka jest terapeutką i publicystką. Prowadzi zajęcia i konsultacje z psychologii wystroju wnętrz oraz metod pomocniczych (psychografologia, analiza wypowiedzi, rysunek projekcyjny). Chce popularyzować ideę świadomego kształtowania najbliższego otoczenia (www.spearology.pl; Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.).
Przeczytano 37894 razy