środa, 02 luty 2011 10:48

Wojna pod kołdrą

Tobie w głowie tylko jedno! A ty nigdy nie masz ochoty! Z upływem lat we wspólnym łożu zamiast czułości i ciepłych słów coraz częściej słychać kłótnie. Jak po wielu latach związku nadal cieszyć się seksem?

Początkowo partnerzy są sobą zauroczeni, a ich związek jest pełen ognia. Idealizują ukochaną osobę, pożądają jej seksualnie. Taki gorący okres w jednych związkach jest dłuższy, w innych krótszy. Przeciętnie trwa od sześciu do dwunastu miesięcy, najwyżej dwa lata. Czas płynie, a idealistyczne wyobrażenia o partnerze blakną, pożądanie słabnie. To naturalne, fantazje zawsze atmosferę podgrzewają, a rzeczywistość ją raczej schładza. Na początku partnerzy poświęcają sobie całą uwagę i cały swój czas, potem codzienność: dom, praca, rachunki, dzieci, szkoła tę uwagę odwracają. Bliskość fizyczna schodzi na drugi plan.

Jeżeli oboje odczuwają słabsze pożądanie – rzadszy seks nie stanowi problemu. Zwykle jednak partnerzy mają różne potrzeby, a to staje się przyczyną poważnych problemów nie tylko w łóżku, bo zawsze przenosi się na pozaseksulane sfery życia. Partner, który potrzebuje więcej seksu, czuje się odrzucony, niekochany, zły, nieatrakcyjny i oszukany.

Z kolei partner odczuwający mniejsze pożądanie czuje się winny, niekochany, wydaje mu się, że jest sprowadzony wyłącznie do roli obiektu seksualnego. Oboje czują się nieszczęśliwi i wyobcowani. Wyobraźmy sobie sytuację, w której kobieta chce się kochać, zaczyna więc przytulać się do mężczyzny, całuje go.

Odwzajemnienie pieszczot zinterpretuje wtedy jako przyzwolenie i zachętę. Mężczyzna o tym wie, dlatego – nie mając ochoty na seks – nie odpowiada na pieszczoty. A wtedy pewnie usłyszy zarzut: „Jesteś zimny jak lód”, na co odpowie: „Bo tobie każda pieszczota kojarzy się tylko z jednym”.

W naszej kulturze powszechne jest przekonanie, że zwykle to panowie potrzebują więcej seksu niż panie. Jeżeli tak się dzieje, para może doświadczać trudności, jednak ich problem jest czymś akceptowanym społecznie. Natomiast jeśli kobieta ma większe libido, problem  jest bardziej dokuczliwy, bo taka sytuacja uznawana jest za dziwną, nienormalną.

Seks, czyli co?

Terapeuta pyta pary zgłaszające problem, kto w ich związku kontroluje życie seksualne. Najczęściej małżonkowie wskazują nawzajem na siebie i są zaskoczeni, że tak odmiennie postrzegają sytuację. Bo przecież oboje czują się równie bezradni. Osoba potrzebująca więcej seksu czuje się bezsilna, gdy partner wciąż mówi „nie”. Z kolei osoba, która nieczęsto ma ochotę na seks, jest wyczerpana nadmiernymi potrzebami partnera, przymuszaniem do seksu, kiedy nie jest w nastroju.

Partnerowi o większych potrzebach terapeuta zadaje pytanie, czego tak naprawdę chce. Odpowiedź jest zawsze taka sama: seksu. I to jest oczywiście prawda, ale okazuje się, że pragnie także więcej czułości i uwagi, które gdzieś znikły, wraz ze sporami na temat potrzeb w sypialni. Drugiego partnera terapeuta pyta, jak często chciałby uprawiać seks i jakie są jego potrzeby.


On najczęściej nie potrafi tego określić, ponieważ tak naprawdę nigdy nie poznał swojego libido: „Nie wiem, czego chcę, zawsze liczy się tylko to, czego on/ona chce”. I to również jest prawda, ale zwykle okazuje się, że najbardziej potrzebuje tego, czego pragnie również bardziej wymagający partner – czułości i uwagi. Nie dają sobie tego, bo różnice w potrzebach seksualnych osłabiły ich uczucie i wzajemny szacunek. Pojawiła się natomiast zła wola, chęć odegrania się.  

Uświadomienie sobie, że różnice w pożądaniu często maskują pozaseksualne problemy, stwarza przestrzeń do negocjacji: „Zrezygnuję z częstego uprawiania seksu, jeśli poświęcisz mi więcej uwagi poza sypialnią”, „Zgadzam się na częstszy seks, jeśli sprawisz, że poza sypialnią poczuję się wyjątkowo”.

Złoty środek

Co można zrobić, gdy potrzeby seksualne nasze i partnera są różne?

Po pierwsze, możemy przerwać relację, odejść od partnera. Po drugie, możemy związek kontynuować, nic nie zmieniać, ale wtedy będziemy się nawzajem coraz bardziej unie­szczęśliwiać. Ale możemy zdecydować się na trzecią drogę – wspólnie szukać rozwiązania naszych problemów. Kompromis może uratować nasz związek.
Jak go osiągnąć? Porozmawiaj z partnerem, powiedz o tym, co cię dręczy, z szacunkiem wysłuchaj jego opinii.

Ważne jest, aby oddzielić miłość do osoby od niezadowolenia związanego z częstotliwością uprawiania seksu. Nie używaj obraźliwych wyrażeń i unikaj jakichkolwiek oznak pogardy. Warto też zdobyć się na poczucie humoru. Traktuj partnera jak członka tej samej – a nie przeciwnej – drużyny. W ten sposób przy dobrej woli obu stron uda się wypracować kompromis.

Trzeba jednak pamiętać, że kompromis rzadko uszczęśliwia obie strony. Jeżeli jedno z małżonków chciałoby uprawiać seks dwa razy w tygodniu, a drugie dwa razy w miesiącu, kompromisowa częstotliwość – raz w tygodniu – oznacza, że żadne z nich nie otrzyma tego, czego rzeczywiście chce. Jednak taki kompromis pokazuje, że partnerzy są elastyczni, mają dobre chęci i chcą wspólnie budować szczęśliwy związek.

Kalendarz w sypialni


Jeśli małżonkowie różnią się pod względem potrzeb seksualnych, to mają wrażenie, że ich życie sprowadza się do ciągłych kłótni o seks. Jedno prosi i błaga, a drugie wymawia się bólem głowy, zmęczeniem lub brakiem nastroju. Można uniknąć tych upokarzających kłótni dzięki intymnemu kalendarzowi. Niektórzy zapewne się obruszą, twierdząc, że najlepszy jest spontaniczny seks. To prawda, ale w związkach z bardzo krótkim stażem.

Natomiast w związkach trwających już wiele lat znakomitym sposobem na osiągnięcie dużej satysfakcji seksualnej jest wspólne ustalenie „seksualnego harmonogramu”. Taki plan daje ulgę obu stronom. Wieczory stają się spokojniejsze, rozmowy mniej napięte, urazy mniej dotkliwe.

Niepewność: czy dzisiaj żona będzie miała ochotę na seks?, i towarzyszące temu poczucie krzywdy i upokorzenia zastąpi pewność spełnienia, a z czasem akceptacja seksu unormowanego grafikiem. Partner, który ma większe potrzeby, będzie wiedział, że „ten” dzień nastąpi w określonym terminie i będzie go wyczekiwał. Z kolei osoba o mniejszych potrzebach będzie dokładnie wiedziała, kiedy „to” ma nastąpić i przygotuje się do tego.


Powszechnie uważa się, że do seksu nie trzeba się przygotowywać, że po prostu się zdarza, kiedy kochankom przyjdzie na to ochota. Jednak w długotrwałym związku taka spontaniczność jest rzadka. A gdy partnerzy na dodatek mają różne potrzeby seksualne, to najczęściej jedno z nich prawie zawsze ma ochotę, a drugie – prawie nigdy.

Rosemary Basson, psychiatra z University of British Columbia, zauważyła, że wiele kobiet nie odczuwa pożądania aż do momentu, gdy zacznie się kochać. A więc pożądanie nie jest powodem seksu, ale jego efektem. Skoro wiele kobiet nie odczuwa potrzeby uprawiania seksu, po co to robią? Z innych powodów. Uczestniczki badania Cindy Meston i Davida Bussa, psychologów z University of Texas, podały aż 237 powodów! Oprócz chęci doświadczenia przyjemności fizycznej, najczęściej wymieniały chęć wyrażenia miłości.

Osoby, którym zależy na doświadczeniu bliskości fizycznej i emocjonalnej, wiedzą, że mogą zrealizować tę potrzebę poprzez seks. Dlatego na początku związku partnerzy odczuwają „głód” bliskości i często się kochają. Z czasem potrzeba bliskości fizycznej i emocjonalnej staje się mniej intensywna, więc maleje także ochota na seks. Partner, który ma większą potrzebę bliskości fizycznej nie powinien naciskać, myśląc, że rozpali partnerkę podczas stosunku i oboje będą zadowoleni. Bo nie będą. Taka gra może być skuteczna raz w miesiącu, ale na pewno nie dwa razy w tygodniu. Seks nie może być wymuszony. Intymny kalendarz ma tę zaletę, że oboje partnerzy mogą się przygotować do tego „wydarzenia”, wprawić się w odpowiedni nastrój, stworzyć odpowiednią atmosferę.

Pielęgnowanie uczucia

Kompromis i wspólnie ustalony intymny kalendarz to początek drogi. Teraz najważniejsze staje się przestrzeganie ustalonego grafiku. Oczywiście, że ustalona częstotliwość nie zadowala nikogo, ale oboje zdecydowali, że ją akceptują, przynajmniej na początku, i nie jest to poświęcenie z ich strony.

Gdy grafik zbliżeń jest ustalony, partnerzy odnoszą natychmiastową korzyść. Mogą okazywać i przyjmować uczucia bez obaw, że mają one podtekst seksualny. Dotyk, przytulanie i obejmowanie to przyjemności, które dają ogromną satysfakcję. Czuły dotyk jest wyrazem więzi łączącej partnerów. To wielki skarb. Gdy seks zostaje unormowany grafikiem, czuły dotyk traci ładunek seksualny i każde z partnerów może bez obaw inicjować przytulanie.

Różnice w potrzebach seksualnych mogą zatruć relację, sprawić, że małżonkowie będą czuć się sfrustrowani, upokorzeni, opuszczeni, nierozumiani, oszukani. Wypracowanie kompromisu reguluje częstotliwość uprawiania seksu, jednak nie poprawi natychmiast zatrutych więzi. Mogą to zrobić partnerzy, okazując sobie miłość, czułość i współczucie. W sytuacji konfliktu zwykle oczekuje się, że to partner wykona pierwszy krok, czeka się na sygnał chęci zawarcia pokoju. Po co czekać? Jeśli chcemy zakończyć konflikt, sami wyciągnijmy rękę.

Pary, które wypracowują kompromis w postaci grafiku, na początku odczuwają nieufność. Każde z małżonków koncentruje się raczej na tym, co straciło, co poświęciło, co dało. Trudno im myśleć o zyskach. Z czasem jednak – jeśli będziemy respektować umowę – napięcie zniknie. Wrócą dobre chęci, minie poczucie upokorzenia, zapomnimy o urazach. A seks przyniesie taką radość, jak na początku. 

Michael Castleman,  tłum. Agnieszka Chrzanowska

Autor jest publicystą i doradcą seksualnym. Od 36 lat prowadzi poradnictwo dla osób doświadczających problemów seksualnych. Autor m.in.: Sexual Solutions: For Men and the Women Who Love Them i Great Sex: A Mans Guide to the Secrets of Whole-Body Sensuality.

Prowadzi portal GreatSexAfter40.com, adresowany przede wszystkim do osób w średnim wieku i starszych, które wciąż chcą czerpać satysfakcję z seksu.


Dlaczego mężczyźni uprawiają seks?



• Kobieta mnie pociągała 


• To przyjemne 


• Chciałem doświadczyć przyjemności fizycznej 


• To zabawa 


• Chciałem pokazać moje uczucia wobec partnerki


Dlaczego kobiety uprawiają seks?



• Czułam, że mężczyzna mnie pociąga 


• Chciałam doświadczyć przyjemności fizycznej 


• To przyjemne 


• Chciałam pokazać moje uczucia wobec partnera 


• Chciałam wyrazić miłość do partnera
Przeczytano 14290 razy