czwartek, 10 luty 2011 10:40

Chiński zamiast pigułek

Nie chcesz mieć problemów z pamięcią? Zadbaj o to, by twój mózg był jak najdłużej sprawny. Recepta jest prosta, tania i przyjemna: ucz się języków obcych, najlepiej kilku.

Język to najlepsza ludzka zdolność, nasz najwspanialszy wynalazek. I choć inne zwierzęta także posiadają systemy komunikacji, czasem wielce efektywne (jak mrówki) albo urzekające (jak pszczoły z ich tańcem odwłoków), albo też całkiem skomplikowane (jak delfiny), to żaden z nich nie jest tak plastyczny i złożony jak ludzki. To samo tyczy się naszych mózgów.

A ludzki mózg uwielbia używać języka. Im częściej i więcej, tym lepiej. Bo im trudniejsza i skomplikowana czynność, tym bardziej stymulowane są neurony. A stymulacja dla neuronów jest dosłownie życiodajna. Dlatego warto ciągle doskonalić swoje zdolności językowe (nawet języka rodzimego – przez pisanie, czytanie, opowiadanie), dlatego warto uczyć się języków obcych. Nauka języków wpływa na kondycję naszej tkanki nerwowej i może ocalić nas przed umysłowym zniedołężnieniem (demencją) na starość.


Poligon językowy

Bez języka człowiek nie byłby w pełni sobą, nie byłby w ogóle człowiekiem. Nawet gdy się nie wypowiadamy ani nie słuchamy innych, cały czas myślimy, mówimy do siebie – korzystamy z języka. Komórki nerwowe ośrodków związanych z mową pracują bez przerwy.

Zajmują one rozległe obszary mózgu, zwłaszcza w lewej półkuli, dolne i tylne części płata czołowego, rejony płata skroniowego, styku ciemieniowego i potylicznego, jak również ośrodki wzrokowe samego płata potylicznego – przy czytaniu oraz ośrodki czołowe i ciemieniowe przy linii środkowej czaszki – przy mówieniu. Nasz mózg jest jednym wielkim językowym poligonem.

Z jego możliwościami wiąże się też inna unikatowa zdolność człowieka – nauczenia się wielu języków. Zwykle uczymy się jednego, dwóch języków obcych, ale nasze możliwości są o wiele większe: rekordzista świata, wybitny poliglota Harold Williams, opanował blisko 60 języków!

Gdy uczymy się nowego języka, to mózg musi „przyzwyczaić się” do nowej sytuacji. Szkoli się stopniowo, aby nabywany język „rozgościł się” w podobnych jak język rodzimy ośrodkach. Wielkość i zakres aktywacji struktur językowych zależy od stopnia znajomości języka obcego. Wzorzec pobudzenia mózgu osób mówiących płynnie dwoma językami jest bardzo podobny przy korzystaniu z jednego bądź drugiego.


Natomiast u osób rozpoczynających naukę języka obcego pojawiają się różnice związane z aktywacją struktur czołowych, tzw. okolicy Broki, gdzie podczas przetwarzania języka obcego bardziej aktywują się obszary sąsiadujące z polem niż ono samo, oraz z pracą móżdżku, który jest bardziej aktywny, kiedy używamy języka rodzimego.

Drugi język może całkowicie wyprzeć i zastąpić język rodzimy. Grupa paryskich badaczy opublikowała w 2003 roku wyniki badań nad koreańskimi imigrantami adoptowanymi w dzieciństwie (między 3. a 8. rokiem życia) przez rodziny francuskie. Dzieci te posługiwały się językiem koreańskim, jednak od momentu przyjazdu do Francji straciły z nim kontakt.

Jako dorośli już ludzie poddani zostali badaniom – skanowano ich mózgi i okazało się, że podczas słuchania języka francuskiego ulegają one bardzo podobnej aktywacji jak mózgi rodowitych Francuzów. A co najciekawsze, mózgi imigrantów nie rozpoznawały w ogóle języka koreańskiego i reagowały na niego jak na nieznany język obcy, czyli zupełnie jak mózgi Francuzów.

Nauka odmładza mózg

Gdy będziemy korzystać z nabytego języka i uczyć się kolejnych, wyświadczymy sobie wielką przysługę, ponieważ korzyści płynące ze stymulowania mózgu ciągłym uczeniem się i wykorzystywaniem różnych języków są ogromne. W 2004 roku grupa naukowców z University College London kierowana przez Andrea Mechelliego przedstawiła wyniki obrazowania mózgu anglojęzycznych osób znających dobrze jeden (europejski) język obcy.

Okazało się, że w porównaniu do osób jednojęzycznych ludzie znający drugi język (nieodległy od angielskiego) posiadają więcej tkanki mózgowej (istoty szarej) w tylnej korze ciemieniowej lewej półkuli! Rejon ten związany jest z pamięcią werbalną i wykazuje szczególną aktywność w testach płynności słownej.

Ellen Bialystok, znakomita kanadyjska badaczka z Uniwersytetu York w Toronto, zajmująca się specyfiką funkcjonowania intelektualnego ludzi dwujęzycznych, trzy lata temu opublikowała wyniki badań, z których wynikało, że znajomość dwóch języków może opóźniać pojawienie się w starszym wieku deficytów związanych z demencją.

Porównując osoby, które zapadły na demencję (w tej czy innej postaci: miażdżycową, chorobę Alzheimera) stwierdzono, że osoby dwujęzyczne (wśród badanych była duża grupa polskich imigrantów) w porównaniu do osób jednojęzycznych wykazywały pierwsze zmiany chorobowe średnio cztery lata później! Opóźnienie wystąpienia symptomów otępiennych o cztery lata to wynik, którym nie może się pochwalić żadna inna „interwencja”, w tym farmakoterapia.

Badania kanadyjskich naukowców potwierdzają tezę o zbawiennym wpływie aktywności intelektualnej na zdrowie i funkcjonowanie w podeszłym wieku. Czy nie warto zatem walczyć o większy i sprawniejszy mózg, by uchronić się przed koszmarnym wyrokiem na starość?


Na naukę nie jest za późno

Naukę języków obcych należy rozpocząć jak najwcześniej. Umysł dziecka jest najbardziej chłonny i plastyczny, dlatego uczenie się daje najlepsze efekty. Badania grupy Mechelliego wykazały, że większy przyrost tkanki w tylnym obszarze lewego płata ciemieniowego stwierdzono u osób, które zaczęły uczyć się drugiego języka już w dzieciństwie.

Dodatkową zmienną (związaną z okresem rozpoczęcia nauki) wpływającą na zwiększenie się ilości neuronów w strukturze związanej z przetwarzaniem werbalnym, był poziom kompetencji językowej: osoby o największym stopniu zaawansowania znajomości drugiego języka (a przeważająca ich liczba uczyła się od małego) charakteryzowały się największą gęstością szarych komórek w tym obszarze.Potwierdzają to wyniki badań Ellen Bialystok.

Osoby badane w ośrodku kanadyjskim, które wykazywały wydłużoną „odporność” na otępienie, mówiły płynnie dwoma językami, a drugiego języka nauczyły się w dzieciństwie albo w okresie adolescencji. Z tego wynika, że aby mieć większy, sprawniej funkcjonujący i odporny na dramatyczne starcze zmiany mózg (i umysł), należy uczyć się języków jak najwcześniej, jak najwytrwalej i jak najlepiej.

Czy wielojęzyczność przynosi naszym mózgom i ich funkcjonowaniu większe korzyści niż „zwykła” dwujęzyczność? Czy jakieś języki szczególnie stymulują tkankę mózgową?

Korzyści dalekowschodnie

Jedno jest pewne: nauki nigdy za wiele. Gdy nadarzy się okazja do zdobycia choćby podstawowej znajomości jakiegokolwiek języka, należy ją wykorzystać. Nasz mózg będzie zachwycony. Najnowsze wyniki badań naukowców z Uniwersytetu Londyńskiego wskazują, że nauka języka bardzo różniącego się od rodzimego przynosi dodatkowe zmiany w naszym mózgu.

Dla naszego kręgu kulturowego są to języki Dalekiego Wschodu, a zwłaszcza język chiński, który jest tonalny. Istnieją w nim cztery tony muzyczne różnicujące znaczenie wyrazów. I tak np. słówko „shu” wypowiedziane „tonem opadającym i wznoszącym” oznacza „szczura”, podczas gdy „shu” wypowiedziane tonem ciągłym oznacza „książkę”. Angielscy badacze stwierdzili, że Chińczycy posiadają więcej tkanki nerwowej w tylnym obszarze lewego płata skroniowego.


Naukowcy porównali również móz­gi osób anglojęzycznych, które nauczyły się chińskiego w dorosłości z mózgami osób nieznających tego języka. Okazało się, że osoby, które uczyły się chińskiego, mają więcej tkanki nerwowej w tylnym obszarze lewego płata skroniowego (podobnie jak Chińczycy) niż osoby, które nie znały języka chińskiego, choć uczyły się innych, nietonalnych języków obcych!

Warto więc poznawać wszelkie języki, warto się uczyć, bo jak mówi orientalne przysłowie: Gdy przestajesz się uczyć, zaczynasz się starzeć. Można wspaniale spędzić emeryturę w sprawności intelektualnej i umysłowej młodości.

Jednym z lepszych sposobów na to jest ciągła nauka języków obcych, oczywiście bez zaniedbywania rodzimych kompetencji językowych. Trzeba zacząć już teraz i nieważne, co oznacza to „teraz”. Gdybyśmy mogli zapytać nasz mózg, czy chciałby się uczyć i czego, z całą pewnością zawołałby: Tak, proszę! Wszystkimi narzeczami świata.

Szczepan Grzybowski

Autor jest psychologiem, doktorantem w Zakładzie Psychofizjologii Instytutu Psychologii UJ. Zajmuje się problematyką związków doświadczenia afektywnego z procesami uwagi, ze szczególnym naciskiem na specyfikę mózgowego przetwarzania słów posiadających jakość emocjonalną.
Przeczytano 11071 razy