piątek, 14 czerwiec 2013 11:58

Ślady

Garbus Haukerdig, bohater jednej z chasydzkich opowieści, dawał radość całemu Zbarażowi: tańczył w niszach bram, przechadzał się po gzymsach murów i klaszcząc, budził do życia miasto. W głębi duszy uważał, że cały Zbaraż spoczywa na jego garbie i ludzie powinni oglądać go codziennie, wszak widok garbatego zapewnia szczęście...

 

Choć dawał je innym, sam cierpiał z powodu samotności. Poszedł więc do kotlarza. „Czy nie dałoby się mojego garbu wyklepać młotem, bym znalazł kobietę, której mógłbym się spodobać?”. Kotlarz po mistrzowsku wywiązał się z niecodziennego zadania. Garb zniknął, a Haukerdig w nowym, idealnym ciele oświadczył się pięknej Racheli. Dostał kosza, bo kobieta czekała na innego: „We śnie ukazał mi się prorok Eliasz. Zaręczył mnie z pewnym garbusem, który – jak mi ujawniono – prosił Żyjącego wtedy, gdy formował nas On w najgłębszej istocie pradawności, o to, by przeznaczony dla mnie garb nałożył na jego plecy, żebym – rosnąc prosta – nie musiała znosić dolegliwości płynących z noszenia takiego brzemienia”. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Słynny lubelski cadyk, Widzący, który akurat zawitał do Zbaraża, naprawił to, co zepsuł kotlarz. Garbus odzyskał swoje dawne ciało i podczas nowiu poślubił Rachelę...

 

Ciało. Garbate, smukłe, nalane. Gładkie i napięte jak żagiel. Pomarszczone, zaatakowane przez kolonie pieprzyków, wytatuowane bliznami po życiu i interwencji chirurga. Rozdęte, napuchnięte, z rozstępami i pajęczynkami pękających żyłek. Obciągnięte suchą skórą nieudolnie maskującą sterczące żebra i obojczyki. Dziecięce ciałko ruchliwe i rozdygotane jak galaretka brzoskwiniowa...
Ciało skrywane i obnażane. Usprawniane, poprawiane, wygładzane niczym garb Haukerdiga w warsztacie kotlarza, po to by przyciągało, a nie odpychało. „Ono sprawia, że człowiek czuje się z życia zadowolony lub jest złamany bólem i cierpieniem. Od niego zależy w dużej mierze obraz własnej osoby. Ono nadaje realność życiu; jako istoty bezcielesne stalibyśmy się nierzeczywiści”, pisał w Lęku wybitny polski psychiatra i filozof Antoni Kępiński.

 

Na stronach tego zeszytu zapraszamy zatem do refleksji nad ciałem – czym ono jest dla mnie, czy je lubię? Czy słucham, co ono do mnie mówi? Co mówię swoim ciałem?

 

W poszukiwaniach towarzyszą nam psychologowie i terapeuci – analizują, dlaczego nie czujemy się dobrze we własnym ciele i podpowiadają, jak odzyskać z nim kontakt. Krzysztof Jusiński wyjaśnia, jak kształtować pozytywny obraz ciała u dziecka. Jacek Paszkowski przedstawia sposoby budowania dobrej relacji z własnym ciałem, tak, by stało się naszym przyjacielem, a nie prześladowcą. Grażyna Wieczorkowska-Wierzbińska tłumaczy, jak postępować, by – bez katowania ciała – kilogramy znikały. Aleksander Perski ujawnia, jakie sygnały wysyła zmęczone ciało, jak zredukować skutki stresu i opóźnić starzenie się. Anna Strużyńska-Kujałowicz i Wiesław Sikorski uczą, jak odczytywać mowę ciała i posługiwać się alfabetem gestów.

 

Swoimi przemyśleniami i doświadczaniem ciała dzielą się aktorzy, filozofowie, teologowie, lekarze, m.in.: Piotr Fronczewski, Jolanta Brach-Czaina, ks. Henryk Paprocki, Maksymilian Nawara OSB, Konstanty Ślusarczyk.
Dotknijmy tajemnicy ciała...

Magda Brzezińska

zastępca redaktora naczelnego
magazynu „Style i Charaktery”

Przeczytano 7861 razy