poniedziałek, 17 czerwiec 2013 08:03

Pan(i) swojej wagi

Nie podoba mi się moje ciało, muszę schudnąć – postanawiamy. Trenujemy, głodujemy, a wskazówka wagi ani drgnie. Im bardziej się staramy, tym większy opór stawia ciało. Dlaczego?

 

ZAMÓW NUMER

 

The Biggest Loser” to reality show, w którym chorobliwie otyli uczestnicy rywalizują o 250 tysięcy dolarów. Wygrywa ten, który schudnie najwięcej. Uczestników zmusza się do ekstremalnego wysiłku fizycznego, wykorzystywane są silne emocje. Wiele z zastosowanych w programie metod szokuje. Zamiast małych kroków, „siłą” przełamuje się opór przed wysiłkiem fizycznym. Ale spadki wagi są imponujące – np. zwycięzca trzeciej edycji zrzucił w ciągu sześciu miesięcy blisko 90 kilogramów! Prawie wszyscy uczestnicy po czterech miesiącach programu stracili ponad 30 proc. swojej wyjściowej wagi.    

 

Zatrzymać tycie

 

Czy jednak zmiana była trwała? Wspomniany zwycięzca trzeciej edycji wkrótce znowu utył – do 167 kg. Ponownie tyją też osoby, które przeszły operację bariatryczną (zmniejszenia objętości żołądka do rozmiarów teoretycznie uniemożliwiających przejadanie się). Trzeba zatem zmienić zachowania powodujące tycie. Jak to zrobić? Opisuje to mój model odzyskiwania kontroli nad jedzeniem. Opiera się on na kilku założeniach. Jeśli chcemy stracić na wadze, to po pierwsze: najpierw musimy wykryć i wyeliminować czynniki powodujące tycie, a dopiero potem myśleć o chudnięciu.

 

Myślenie, że schudnięcie rozwiąże problem, jest iluzją. Po drugie: naszym celem jest uzyskanie kontroli nad zachowaniem związanym z jedzeniem, a nie nad wynikiem, czyli wagą ciała. Schudnięcie jest tylko efektem ubocznym, a nie naszym głównym celem. Niestety, zdecydowana większość osób otyłych chciałaby kontrolować wagę bez kontrolowania procesu jedzenia... Tyjemy, bo zbyt dużo jemy. Choć często wydaje nam się, że jest inaczej – że wiemy o sobie więcej niż obserwatorzy (tzw. zasada uprzywilejowanego dostępu). A jednak wszystkie badania pokazują, że zaniżamy ilość spożywanych pokarmów. Ulegamy złudzeniom – chociaż wydaje nam się, że jemy tyle co ptaszek, to może okazać się, że w sumie w ciągu dnia zjadamy tyle co słoń. W eksperymencie Janet Polivy z Loyola University w Illinois porównywano liczbę malutkich kanapek zjadanych przez trzy grupy: osoby, które się nie odchudzały, osoby odchudzające się, które w czasie badania jadły niewiele, czyli nie przerwały odchudzania, oraz osoby odchudzające się, które podczas trwania eksperymentu zaczęły się objadać.

 

Badanych proszono, aby przypomnieli sobie, ile kanapek zjedli. Liczby podawane przez osoby z ostatniej grupy były mniej dokładne. Średni błąd popełniany przez nie był 50 (!) razy większy niż w przypadku dwóch pozostałych grup. W badaniach Nisbetta i Stormsa także stwierdzono, że osoby otyłe zaniżały liczbę zjedzonych kanapek w większym stopniu niż szczupłe. Im więcej dana osoba zjadała, tym mniej dokładny był rachunek. Możliwe, że zniekształcenia dotyczące ilości jedzenia wynikają z uniwersalnych zależności psychofizycznych, mówiących, że nie doszacowujemy wielkości o 30 proc. Im więcej zjedzonych herbatników, tym większy błąd. Na to nakładają się zniekształcenia motywacyjne – trudno nam uwierzyć, że mogliśmy zjeść tak dużo. Badania przytaczane przez Roya Baumeistera, Todda F. Heathertona i Dianę Tice w książce Utrata kontroli wskazują na znaczenie monitorowania tego, co jemy.

 

Pokazano w nich, że odchudzający się jedzą mniej, jeśli: sądzą, że ktoś ich obserwuje przy jedzeniu; jeśli są proszeni o dokładne kontrolowanie spożywanych pokarmów, to znaczy liczą każde ciastko lub mierzą porcje; oraz jeśli podczas jedzenia mają mówić o swoich myślach. Osoby, którym udało się schudnąć, a które następnie – podczas trzytygodniowej przerwy w kuracji – nie dbały o zapisywanie ilości spożywanych pokarmów, przybierały na wadze 57 razy więcej niż pacjenci, którzy monitorowali swoje jedzenie.

 

Prof. GRAŻYNA WIECZORKOWSKA-WIERZBIŃSKA jest psychologiem. Wykłada na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Napisała m.in. książki: Inteligencja motywacyjna; Kierowanie motywacją: rola myśli, emocji i zachowania; Kontrola naszych myśli i uczuć (z Elliotem Aronsonem). Pasjonuje się zagadnieniami motywacji i wykorzystania wiedzy psychologicznej w procesie zmiany siebie.

 

Cały tekst w najnowszych „Stylach i Charakterach”. W sprzedaży od 19 czerwca.

Przeczytano 69825 razy