piątek, 20 wrzesień 2013 11:33

Wszystko i prawie nic

Jest w Polsce taki klasztor, w którym obecność buddysty nie budzi zakłopotania, a regularne spotkania z buddystami są czymś normalnym. To zasługa ojca Jana Berezy, w którego życie wpisany był dialog.

 

Na dialog międzyreligijny można spojrzeć z różnych perspektyw. Znawcy mówią o wielu modelach dialogu. Jego uczestnicy angażują się na różnych płaszczyznach, a on sam przybiera rozmaite formy, od kurtuazyjnego spotkania po głęboką przyjaźń. Nie zamierzam tutaj oceniać tych modeli i postaw w celu wskazania najlepszej formy dialogu na dziś. Chciałbym raczej podzielić się pewnym doświadczeniem dialogu, realizowanego nie tyle poprzez słowa i debatę, co przez wspólne przebywanie i osobiste więzi. Chcę opowiedzieć o przyjaźni, która od 25 lat wydarza się pomiędzy wspólnotą benedyktynów w Lubiniu a wyznawcami buddyzmu, przede wszystkim warszawską sanghą zen Kannon oraz roshim Jakusho Kwongiem, mistrzem zen w tradycji soto.Nie mogę przy tym nie wspomnieć o wartości i wyjątkowości spotkań z Lamą Rinczenem i społecznością Bencien Karma Kamtsang, roshim Hoitsu Suzukim i mnichami klasztoru Eihei-ji w Japonii oraz innymi. Ćwierć wieku to sporo czasu – wiele się wydarzyło, chociaż nie wydarzyło się właściwie nic szczególnego.

„Nie jesteśmy budowniczymi. Nie jesteśmy fundamentami. Nie robimy nic wielkiego. Jesteśmy tylko kamieniami, które leżą w ogrodzie, żeby ktoś mógł po nich przejść”, powiedział roshi Kwong. Aspiracje w dialogu międzyreligijnym są skromne, nie chodzi bowiem o realizację wzniosłych celów, budowanie pomostów, kładzenie fundamentów. Chodzi raczej o bycie razem i doświadczanie. Prawda bowiem nie wypływa z przemyśleń i argumentacji, lecz z doświadczenia „ducha mieszkającego w człowieku”.

 

To doświadczenie poprzez praktykę modlitwy i medytacji rodzi otwartość i wolność od uprzedzeń i lęków. W tym doświadczeniu zrodzona z prawdziwej przyjaźni równowaga między mówieniem a słuchaniem wprowadza w dialog, który otwiera na Obecność. Jan Paweł II mówił w lutym 1986 roku do przedstawicieli religii niechrześcijańskich: „Przez dialog sprawiamy, że Bóg staje się obecny między nami, ponieważ gdy otwieramy się na drugich, otwieramy się także na Boga. Znaczy to także, iż przez dialog otwieramy się na miłość, bo Bóg jest miłością” (1J 4,16). Nie jest to jednak proste i wymaga dużego zaangażowania wewnętrznego oraz czasu.

 

Początek drogi

 

Dalajlama XIV podczas swego pobytu w Polsce w maju 2000 roku tak określił dialog: „Myślę, że dialog pomiędzy różnymi religiami nie jest wcale łatwiejszy niż dialog pomiędzy politykami. Tematy związane z religią są bardzo delikatne i wrażliwe, wywołujące emocje, dlatego też przekonania religijne bywają często bardzo destruktywne. Ale z przyjemnością mogę stwierdzić, że czasy się zmieniają, ponieważ rozwija się komunikacja, jest więcej porozumienia pomiędzy ludźmi różnych tradycji religijnych (…) Kiedy nasza relacja staje się bliższa, wtedy okazuje się, że mamy wiele wspólnych praktyk. Szczególnie na płaszczyźnie monastycznej jest wiele podobieństw:prostota, zadowolenie, oddanie się dyscyplinie, medytacji, modlitwie, dlatego praktyka i przekaz, który jest podstawą w różnych tradycjach religijnych, jestpodobny: miłość, pokojowe podejście do rzeczywistości. (...) Poprzez zbliżenie naszych relacji przekazujemy sobie wiele doświadczeń z własnego życia, w ten sposób wzajemnie się wzbogacamy. Buddyści mogą wiele się nauczyć od innych tradycji i inni mogą się uczyć patrzeć na świat z perspektywy buddyzmu. Myślę też, że ważne jest, aby trzymać się własnej religii i jednocześnie rozwinąć w sobie szacunek do innych tradycji”.

 

Zanim opowiem o chrześcijańsko--buddyjskiej przyjaźni, która wydarza się w benedyktyńskim klasztorze w maleńkiej wsi w Wielkopolsce, przypomnę zdarzenia, które w najnowszej historii Kościoła i świata stworzyły warunki do nawiązania trwałych relacji pomiędzy wyznawcami chrześcijaństwa i religii niechrześcijańskich, w  szczególności zaś pomiędzy mnichami tych wyznań.Trzeba też wspomnieć, w jaki sposób ta nowa dialogiczna wrażliwość została zaszczepiona na polskim gruncie.

 

Podstawy teologiczne dla międzyreligijnego dialogu w Kościele katolickim stworzył Sobór Watykański II w Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate. Z kolei Dekret o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes divinitus wprowadził międzyreligijny dialog na bardziej praktyczną płaszczyznę i zalecił, aby instytuty zakonne zastanawiały się uważnie, „w jaki sposób ascetyczne i kontemplacyjne tradycje, których nasiona Bóg niekiedy złożył w starożytnych kulturach jeszcze przed głoszeniem Ewangelii, można by przejąć do zakonnego życia chrześcijańskiego”.

 

Homo religiosus

 

Życie zakonne stanowi uprzywilejowany kontekst dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego. Trudno wyobrazić sobie ten dialog bez autentycznego odniesienia do tradycji monastycznych. Z jednej strony bowiem wyrażają one to, co najistotniejsze dla wiary i praktyki religijnej poszczególnych wyznań (duchowość wczesnych reguł monastycznych jest w znacznej mierze identyczna z duchowością pierwotnego Kościoła), z drugiej zaś strony, jak pisał w 1973 kardynał Sergio Pignedoli, „mnich jest podstawowym gatunkiem homo religiosus wszystkich czasów i służy za punkt odniesienia, tak samo dla chrześcijan, jak i dla niechrześcijan. Istnienie monastycyzmu w samym sercu Kościoła katolickiego jest samo w sobie pomostem łączącym wszystkie religie”.
Od początku zaangażowania Kościoła katolickiego w dialog międzyreligijny Stolica Apostolska zachęcała do niego szczególnie benedyktynów. Istniało bowiem przekonanie, że religie – mimo wielu różnic filozoficznych, doktrynalnych czy obrzędowych – na płaszczyźnie życia monastycznego i kontemplacyjnego wykazują najwięcej podobieństw.


CAŁY TEKST W MEDYTACJI NR 3


Maksymilian Nawara OSB jest benedyktynem, kapłanem, patrologiem. Prowadzi Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w opactwie w Lubiniu, który zrzesza ponad 15 grup medytacyjnych z całej Polski. Od kilkunastu lat jest zaangażowany we współpracę i dialog z buddyzmem zen.


CZYTAJ RÓWNIEŻ:  Dar „Niewiedzy” - fragment książki DARY ZEN dla chrześcijan

Przeczytano 3889 razy