piątek, 11 październik 2013 11:56

Lekcje z jogi

Ćwiczę trwanie wobec tego, czego nie chcę, ćwiczę bezruch, który nie jest martwy. Ćwiczę dystans: spokojne, zewnętrzne spojrzenie na własną niewygodę, agresję, lęk. Ćwiczę jogę tak, jakbym ćwiczyła życie.

Na moją pierwszą lekcję jogi poszłam do dużej, raczej obskurnej sali na krakowskim Podgórzu. Stanęłam na wytartej macie i poczułam: jestem u siebie. To było dziwne, niezrozumiałe uczucie. Mimo to po kilku zajęciach porzuciłam jogę. Wróciłam do niej dopiero osiem lat temu, w tak zwanym trudnym momencie życia, niosąc w sobie wspomnienie tamtego uczucia. Zaczęłam swoje drugie podejście do jogi – albo to joga zaczęła swoje drugie podejście do mnie. Tym razem zostałam na dobre. Praktykuję odmianę jogi, która nazywa się hatha joga. Po ośmiu latach regularnych zajęć ciągle czuję się początkująca. Przede mną jeszcze wiele pracy. Kiedy ktoś zaczyna chodzić na jakieś zajęcia, inni zadają mu sakramentalne pytanie: co ci to daje? I ja wielokrotnie byłam o to pytana: ale co właściwie daje ci joga? Nie lubię tego pytania; czuję, że takie „handlowe” podejście jest sprzeczne z jej istotą. Ale umiem powiedzieć, czego uczę się od jogi. I o tym spróbuję napisać. O czterech najważniejszych zdaniach, jakie usłyszałam na jodze – i o tym, dlaczego wydały mi się tak ważne. 


Może być inaczej

Przez wiele lat przyjaźniłam się z dziewczyną, która chorowała na stwardnienie rozsiane. To było jeszcze zanim zaczęłam chodzić na jogę. Przyjaciółka nie miała władzy w nogach ani w rękach; siedziała na wózku. Odwiedzałam ją w jej mieszkaniu w starej krakowskiej kamienicy. Za każdym razem, kiedy od niej wychodziłam, przez kilkanaście, kilkadziesiąt kroków naprawdę szłam. Wiedziałam, że idę. Szłam i mówiłam sobie: prawa, lewa, prawa, lewa. Była w tym radość młodego człowieka, którego ciało jest sprawne i posłuszne, który nie odczuwa bólu. Moja przyjaciółka była dotkliwym świadectwem – pierwszym w moim życiu – że w ogóle może być inaczej. Poza tymi krótkimi przebłyskami uwagi i wdzięczności w stosunku do swojego ciała, które dane mi były dzięki przyjaźni z Joasią, zapominałam o nim i przypomniałam sobie po wielu latach, dopiero na jodze.

 

 

„Bądź w swoim ciele”

Po miesiącu praktykowania jogi zaczęłam czuć swoje ciało. Idąc, czułam, że idę. Zasypiając, czułam, że moje ciało zasypia. Czułam, że moje ciało jest żywym, silnym organizmem, gotowym do zadań, przed którymi je stawiam. To było uczucie nieambitne, niesportowe, związane z nowym rodzajem obecności we własnym życiu. Poczułam, że pomieszczenie mojego ciała zostało poddane gruntownemu wietrzeniu; przyszła wiosna. Budziłam się w nocy i przez kilkanaście sekund, zanim zasnęłam, czułam ciepło i przyjemne, wewnętrzne mrowienie – jakby coś w środku mnie wschodziło jak trawa.

„Bądź w swoim ciele”, mówią nauczyciele na zajęciach. Poczuj ciało. Na jodze poznaję jego głos, przed jogą kompletnie zagłuszany ciągłym trajkotaniem myśli. Tak, jakbym przez lata trzymała w zamknięciu kogoś, kto był blisko, ale komu nie pozwalałam mówić. Głos ciała jest inny niż głos myśli. Umysł jest hałaśliwy, zajmuje przestrzeń, nigdy nie męczy się mówieniem. Ciało jest jak introwertyk – nie powie nic, jeśli nie zrobisz mu miejsca. Bez protestu siedzi pod kluczem – aż pewnego dnia zaczyna mówić poprzez chorobę. Obawiam się, że czytelnicy, którzy nigdy nie zetknęli się z jogą, nie mają pojęcia, o czym mówię. Sama nie miałabym, gdybym czytała te słowa kilkanaście lat temu. Na tym właśnie polega problem – traktujemy swoje ciało jak maszynę, instrument, nawet nie niewolnika, tylko coś, co ma działać, ku czemu zwracamy się tylko – z niechęcią – kiedy szwankuje. Wtedy wrzucamy w siebie kilka pastylek albo coś wycinamy, żeby znowu działało. Zanim zaczęłam praktykować jogę, nie czułam swojego ciała. Kiedy usłyszałam jego głos, poczułam, że cała rosnę.

Natalia de Barbaro
jest psycholożką i trenerką, Prowadzi szkolenia z komunikacji i przywództwa w firmie House of Skills. Pisze wiersze – Zeszyty Literackie wydały jej tomik Ciemnia.

CAŁY TEKST W MEDYTACJI NR 3


CZYTAJ RÓWNIEŻ:  Dar „Niewiedzy” - fragment książki DARY ZEN dla chrześcijan

Przeczytano 5647 razy